To miejsce to swoisty rodzaj pamiętnika. Zamieszczam tu kawałek siebie i zaglądam obserwując jak się zmieniam z biegiem czasu i doświadczeń.
Wszystko co napiszę poniżej, jest oparte na własnych doświadczeniach.
Chude wcale nie musi znaczyć ładne. Jest taki moment, gdy musisz powiedzieć sobie stop.
Przekraczając tą granicę, popełniasz karygodny błąd. Uwierz mi, mówienie "jesteś zdecydowanie ZA chuda" to bardzo zły znak. I jest to w pewnym momencie tak obraźliwe, jak mówienie osobie chorobliwie otyłej, że jest za gruba.
Zdjęcia 2013r >45 kg
Tak jak większość z Nas myślałam, że bycie chudą da mi szczęście. Ale
nie było tak.
Liczba 45 (potem 43kg)
nie przysporzyła mi nowych znajomości, uśmiechu i większej radości z życia. Ponieważ dużo się wtedy w moim życiu działo
(nowa szkoła, kłótnia z najlepsza przyjaciółką, odrzucenie przez chłopaka),
dieta przysporzyła mi więcej nieszczęścia niż szczęścia i skończyło się to leczeniem hormonalnym i wpychaniem 2500 kcal (mimo, że byłam już na ponad tysiącu kalorii stabilizacji).
Nie powiem jednak, że bycie tutaj i poznanie Was było błędem, wręcz odwrotnie. Próbowałam wcześniej wielu bez skutkowych diet i w końcu tutaj znalazłam jakiś sposób na to jak schudnąć skutecznie
(bo nawet na czasie się nie skupiałam, samo poszło).
Nie jest to mądry sposób. I zastosowałam go po raz drugi, mam nadzieję tym razem skutecznie i na stałe.
Chcę zaapelować do każdej z Nas, byśmy zrozumiały, że jesteśmy PIĘKNE.
Wszystkie ED wysysają z nas to, co czyni Nas pięknym czyli RADOŚĆ.
Nie będę pytać jak wyglądało Wasze życie przed tym jak się tu znalazłyście, bo zapewne tak jak ja byłyście o wiele szczęśliwsze.
Ale pomyślcie
co będzie potem? Co zamierzacie
po skończeniu odchudzania (i czy zamierzacie je z sukcesem i w odpowiednim momencie skończyć) ? Trzeba przecież powrócić do normalności, trzeba zacząć
J E Ś Ć (tak, tak to teraz wygląda w naszych oczach jakby było przerażające).
Ale przecież życie to śmiech, radość, miłość i zdrowie.
Przecież najfajniejsze wspomnienia to nieplanowane wypady na miasto z przyjaciółmi, spotkania rodzinne, urocze chwile z ukochanym mężczyzną, przegryzane w nocy przekąski przy seansie filmowym, rodzinne obiady prosto od serca mamy, babcine wypieki "bo wnuczka kocha to danie". Tak naprawdę każda z Nas kochała kiedyś JEŚĆ i miała ukochaną pizzę, ciacho drożdżowe czy naleśniki i odebrałyśmy sobie właśnie te największe przyjemności.
Może to i dziwna prawda, ale jedzenie jakby nie patrzeć uszczęśliwia i pozwala nam żyć i mieć energię i siłę.
Dlatego właśnie powiedziałam
stop. Bo ja chcę do tego wrócić.
Do tej
normalności. Chcę odzyskać tą
energię i uśmiech, który anoreksja ze mnie wyssała.
Ten post ma przypominać w chwilach zwątpienia mi kim byłam, kim jestem i kim chcę być.
Już jestem piękna, już teraz.
I za każdym razem, gdy w to zwątpię i będę chciała się poddać, zajrzę tu.
Zdjęcie Chorwacja 2012r<62kg
Być może
62 kg ja sprzed ponad dwóch lat, byłam mniej atrakcyjna choć niesamowicie kobieca.
Ale jaka byłam szczęśliwa, uśmiechnięta i tryskająca energią! Kochałam gotować i piec, jeść w restauracjach, pierwsza byłam na rowerze, nartach, tańczyłam, spotykałam się z przyjaciółmi, byłam pełna życia i każdy mnie lubił, miałam mnóstwo zajęć dodatkowych, znajomych na całym świecie, byłam przykładem!
To był cudowny czas i teraz tęsknię do tego, do tego właśnie
ŻYCIA.
Bilans dzień 21:
790 / 800 kcal
Waga rano
50 kilogramów (czyli 1 kg poszedł w 3 tygodnie).
Kontynuuję stabilizację,
szczęśliwa z tego co mam teraz.
Wcale nie pogniewam się jak nie schudnę już na stabilizacji, już mi wystarczy.
Mam wysportowane dzięki zeszłorocznej siłowni ciało, mam idealny rozmiar 34 / 36 i co ważne biust, pupę i włosy.
Osiągnęłam już cel, którym był właśnie ten rozmiar i ten thigh gap, który posiadam.
Od tego tygodnia postaram się jeszcze bardziej wypełniać bilanse. Ale przede wszystkim przydziać na twarz mój stary dobry uśmiech i po prostu
BYĆ bez planowania tego co za rok czy za miesiąc.
Żyjmy proszę. Nie mogę patrzeć jak przepuszczamy każdą sekundę przez palce, jak będziemy żałować tego okresu za jakieś 10 lat, tego że zmarnowałyśmy towarzysko czas.
Ja sobie przysięgłam, że nawet jeśli znów strace przez dietę siłę, NIE POZWOLĘ NA TO by znów się odizolować od ludzi i wpaść w dół psychiczny.
I tego się trzymam i uda(je) mi się to.