.

.

czwartek, 27 sierpnia 2015

Witajcie, ostatni raz :))



Witajcie kochane!
Postanowiłam sprawić niektórym moim kruszynkom (o ile mnie jeszcze pamiętacie) niespodziankę. Minęło sporo czasu od kiedy Was opuściłam. Widzę niestety, że niektóre z Was wciąż tu są...jesteście w moim sercu i trzymam kciuki, abyście spełniły swoje marzenia i wyszły stąd cało.

Ale nie o tym chcę dziś rozmawiać, kto ma jakie problemy i w którym miejscu tymczasowo stoi. Chcę po krótce po raz ostatni na tym koncie napisać jak w tej chwili wygląda moje życie i co się zmieniło.

Po tym poście zmienię hasło na to konto i już tu wchodzić nie będę. Jeżeli kiedykolwiek będę zmuszona tu wrócić by powtórzyć katorżniczą dietę (chroń mnie Boże...) to założę nowe konto i dam znać, że to ja.

Od momentu ostatniego posta skrupulatnie realizowałam stabilizację i cotygodniowe zwiększanie kalorii. Tak naprawdę pozytywny moment przełomowy w diecie nastąpił dopiero teraz w wakacje, podczas mego wyjazdu do Włoch. Nie mogłam tam zabrać mojego CAŁEGO jedzenia. Jechałam tam po raz pierwszy na tak długo, nie mając pojęcia co Włosi mają w marketach i czy to w ogóle będzie zjadliwe.

Ale odpuściłam c: Co ma być to będzie.
Na moje idiotyczne obawy nie było sensu, okazało się, że taki "dziki" kraj jak Włochy ma w marketach normalne produkty takie jak serek grani czy szynka z kurczaka. I nie było z jedzeniem żadnego problemu.

Mało tego! Bilanse liczyłam w tym samym dniu wiedząc ile mi wolno, czasem jakieś posiłki mi wypadały i traciłam kalorie, których miałam się trzymać, ale (tak, to też sukces) w końcu, gdy wiedziałam, że odpadnie jakiś posiłek, nauczyłam się jeść jakiś owoc szacując kalorie na oko. I, tak jest, brawo EM = żyję.

Waga stoi od bardzo dawna. Jest to piękne, satysfakcjonujące mnie 48 kilogramów, a kalorii dziennie jem uwaga 1700! I powiem Wam, za nic w świecie bez ogromnego przymusu (czytajcie jestem gruba) nie przeszłabym z powrotem na dietę. Odzyskałam energię, radość, nie marznę, jem to co lubię a co najważniejsze odzyskałam piękne, przepiękne gęste włosy i pozwoliłam sobie na radykalną zmianę fryzury.

Ale to nie o tym jak wyglądam chciałam tylko powiedzieć. Pragnę się pochwalić, jak zmieniłam się wewnętrznie. Ile pracy włożyłam we własne ja! Już coraz rzadziej jakiś paskudny alien w głowie mówi mi, że "jestem beznadziejna, głupia, brzydka gruba...". Zaczęłam wierzyć w siebie. W swoje możliwości. W to, że naprawdę jeśli czegoś chcę to mogę. W to, że wolno mi popełniać błędy bo jestem tylko człowiekiem. W to, że zasłużyłam na szczęście. :)

A teraz znikam, raczej na pewno już się nie pojawię w tym miejscu. Chcę się całkowicie uwolnić nawet od chęci powrotu tutaj.
Więc życzę Wam wszystkim, abyście uporządkowały sprawy w głowie i w sercu, znalazły racjonalne wyjście i żyły w szczęściu, na które zasługujecie. Życie jest jedno :)

10 komentarzy:

  1. Nawet nie wiesz jakim autorytetem dla mnie jesteś. Nie dość, że tak skrupulatnie przestrzegałaś diety, to nie zawalałaś i teraz, jesteś w stanie utrzymać wagę i jeść normalną liczbę kalorii. Po prostu wow. Jeszcze bardziej cieszę się z Twojej wewnętrznej przemiany, bo to ona jest tu najistotniejsza.
    Trzymaj się ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. też bym tak chciała, ale ja nie mam takiej silnej woli, żeby tak schudnąć, tak mało jeść, i nie mieć napadów, nie jestem tak silna jak Ty, i nie potrafię tak jak Ty osiągnąć sukces, może kiedyś, ale nie tak szybko.. za to Tobie serdeczenie Gratuluje. mam nadzieje, że któregoś dnia przestaniesz liczyć w ogole kalorie, po prostu będziesz żyć :) miłego !

    OdpowiedzUsuń
  3. Od kilku dni zaczynałam się zastanawiać, kiedy napiszesz- chyba Cię (znowu) wyczułam haha :D Pewnie mnie nie kojarzysz, teraz jestem pod innym nickiem, ale wiedz, że czytałam Cię od początku, wspierałam i zawsze byłaś dla mnie największą inspiracją ;) Nawet nie wiesz, jak dobrze mi się zrobiło na sercu, gdy przeczytałam tego posta. Życzyłam Ci czegoś takiego od zawsze, mam nadzieję że teraz już będziesz szczęśliwa i będziesz żyć tak, jak zawsze tego pragnęłaś! Mnie też wreszcie się udało osiągnąć cel, i chociaż teraz przede mną długaśna stabilizacja, Ty dajesz mi nadzieje na to, że i u mnie się powiedzie. Będę sobie czytać co napisałaś w chwilach zwątpienia. Buziaki, Droga Em ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Em nie wiesz nawet jak cieszy mnie ten wpis, jesteś cudowna i jestem z Ciebie bardzo bardzo dumna! Cieszę się że tak cudownie sobie radzisz!
    Kocham <3
    Na zawsze,
    Fraise <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze Cię podziwiałam, Em. Chciałabym być tak silna, jak Ty.
    Cieszę się, że udało Ci się tyle osiągnąć. :-) Gratuluję. <3

    PS. Tak, znałyśmy się. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteś dla mnie celem. To znaczy twoja postawa :D pewnie tego już nie orzeczytasz, ale gdybyś jakimś sposobem tutaj zaglądneła to wiedz że cie podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Powtórzę Twój sukces.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętamy Emo, nigdy nie będziesz zapomniana.

    OdpowiedzUsuń