Po pierwsze, powinno mi być wstyd, że tu ponownie wracam. Owszem najpierw mi się udało, ale potem sama to trochę zepsułam. Nie wróciłam do wagi wyjściowej, ale nie jestem szczęśliwa w swoim ciele. Jestem tylko człowiekiem i popełniam błędy. Ale najważniejsze jest to że mam siłę wrócić.
Po drugie, tym razem nie będę nikogo słuchać i żreć 2 tys. kcal by w momencie krytycznym przytyć. Mój cel to 45 - 47 kg, nie doprowadzę się do stanu 43 bo wyglądałam...no żałośnie. I będę jadła tak, by to utrzymać.
Po trzecie, nie wrócę do cheat days, chyba że do cheat meal i to naprawdę DŁUGO po tym jak osiągnę swój cel. Em niestety przestała znać umiar i te cheat day's wszystko zjeb*** (zaczęłam je regularnie od września - tak kochani, właśnie wtedy zniknął jakiekolwiek thigh-gap)
Po czwarte, widzę że dużo kruszynek tu wraca i ciężko się niektórym zmobilizować. Kochane! Bierzemy się w garść, proszę Was nie wymiotujcie, to niszczy gorzej niż cokolwiek innego - już lepiej tego wgl nie znieść i pomyśleć przed, nie katować się po. Pamiętajmy, że jeśli czegoś bardzo się chce, to się do tego dąży i nic ani nikt nie jest w stanie tego zaprzepaścić. Mamy swoją silną wolę, a dzięki temu wszystko jest możliwe. Tak więc jeśli zaczynamy dziś, to nie przekładamy tego na jutro! (Mama chciała namówić mnie jeszcze dziś na cheat day huhuhu.)
Po piąte zamykamy za sobą na klucz drzwi, z poprzednimi porażkami, podżeraniem i tym co nam szkodziło. Po to mamy teraz szansę, by w pełni z niej korzystać.
Po szóste, myślałam że nie podołam dziś zadaniu. JESTEM Z SIEBIE MEGA DUMNA! Cały dzień z żarciem dookoła i to jeszcze tak na widoku :c (I takimi słowami się codziennie nagradzamy!!!)
Bilans:
owsianka 50g - 118 kcal
len mielony 10g - 25 kcal
śliwki 100g - 48 kcal
mleko 50ml - 18 kcal
2*wasa 38 kcal
2*polędwica 20 kcal
2*pomidor 6 kcal
273 / 400 kcal
I tak pójdzie z górki, dzień 1 zaliczony ;)) Najtrudniejszy jest pierwszy tydzień. Ale kto da radę, jak nie my?
P.S Aczkolwiek nie bd ukrywać, że i mi było dziś ciężko. Był moment, że myślałam że umieram...ale na szczęście nie z głodu - co mi wczoraj zaszkodziło :c


Kochana jestem z Ciebie baaardzo dumna dzisiaj ! <3 Oby było więcej takich udanych dni z dietą. Też uważam, że powinnyśmy być wszystkie bardziej zdeterminowane, bo jak same się za siebie nie weźmiemy teraz to później możemy chyba tylko jeszcze bardziej narzekać.
OdpowiedzUsuńWidać, że masz duże doświadczenie z dietami, ale masz też zdrowy rozsądek, brawo ! Damy radę wszystkie razem ! *.*
Gratuluję wspaniałego bilansu!! Mam nadzieję, że będzie Ci szło równie wspaniale również przez następne tygodnie <3
OdpowiedzUsuńPoza tym zgadzam się z tym, że liczba kilogramów na wadze nie zawsze jest w pełni obiektywną oceną - niektóre osoby dzięki treningom mogę mieć dobrze rozwiniętą tkankę mięśniową, przez co naturalnie waga wzrasta. Najlepszym wyznacznikiem "szczupłości" są moim zdaniem wymiary oraz noszony rozmiar.
Życzę Ci powodzenia i trzymam za Ciebie kciuki!!