Ilekroć mam zamiar coś tu napisać, siadam do komputera i znajduję setki innych rzeczy które są ważniejsze. Poza tym nie bardzo wiem jak ubrać wszystko co się u mnie dzieje w słowa, bo one tego nie wyrażają c:
Zacznę od diety. 1200 kcal od wczoraj, waga 48 kg, mam nadzieję że stoi bo nie chcę by spadła.
Jem to co lubię, muszę się jeszcze (a raczej powinnam bo nic nie muszę!) przełamać by coś zjeść w szkole bo zabraknie mi wkrótce pomysłów jak zwiększać bilanse.
Z samopoczuciem bywa jak bywa, raz lepiej i raz gorzej. Trochę mnie chrypa męczy ostatnio ale nie pozwolę sobie na żadne leżenie w łóżku, bo przede mną ostatni miesiąc ciężkiej pracy - czerwiec będzie luźny (mam nadzieję).
C.d nauki ciągle wydaje mi się, że to ostatnia prosta, ale za nią wciąż pojawia się zakręt.
Oswajam się z myślą (wiem że szybko :/), że tak po prostu ma być i wolnego nie ma.
A co ważniejsze, zaczynam się chyba lubić z nauką, bo przecież robimy to całe życie, wszyscy.
Ćwiczę ciągle to samo, więcej teraz jednak chodzę, gdy znajdę wolniejszy weekend pójdę na rower lub spacer (choćby do lasu przed domem, gdzie planuję iść już od grudnia...).
A z rzeczy jeszcze innych na majówkę po raz pierwszy od listopada wyjechałam z domu na dłużej niż jeden dzień i ten pobyt u rodziny wspaniale mi zrobił, mimo iż nie wypoczełam c:
Dokonał się za to znowu jakiś ważny etap w moim życiu, bowiem pamiętacie gdy zamknęłam poprzedni blog z powodu kogoś z mojej rodziny? Wściekłam się, że ta osoba śmiała powiedzieć o tym mojej mamie. Ale złość przeszła. I odwiedziłam ją właśnie podczas majówki i otworzyłam się. To była jedna z cudowniejszych chwil w tym roku. Dowiedziałam się, że jej troska głównie wynikała z tego, że ona TEŻ CHOROWAŁA. Zawiązała się między nami silna więź zrozumienia, wymieniłyśmy rady i uwagi. Dziękuję.
A życie codzienne u mnie w tej chwili to praca, praca, praca. Mam do tego jednak chyba większy dystans i skupiam się na robocie, każdy przecież tak ma.
A jeśli chodzi o Wasze blogi...może to właśnie jeden z powodów dla których mnie tu nie ma tak często?
Przepraszam, Wasze blogi napawają mnie smutkiem...
Ja nie wiem...nie umiem ciągle pisać będzie dobrze, będzie w porządku, nic się nie stało.
NIE. Lato już za rogiem. Za chwilę. Zaraz zostanie tak mało czasu, że nie zdążycie do lata.
I odłożycie to do zimy. A z tym odkładaniem, to tak jak u mnie z tym postem.
Jeśli masz coś do zrobienia, szczególnie jesli jest to coś o czym marzysz, zrób to.
TERAZ.
Zapisz, zanotuj, odznaczaj każdy sukces i w chwilach zwątpienia wróć do niego i nie poddawaj się.
Nie wiem co mogę więcej powiedzieć.
Jeśli nie weźmiemy się w garść raz a dobrze, to nigdy tego nie zrobimy. Może to jedyna szansa?
NAJWYŻSZY CZAS ogarnąć się moje drogie.
Miłego tygodnia kochane, przestańcie żyć w świecie depresji, może to MY SAME SOBIE tworzymy bariery i świat cierpień? Pomyślcie o tym. Po prostu czasem lepiej w ciszy robić swoje.
Odezwę się za jakiś czas, jak ktoś ma pytania można w komentarzach ;*
Em.
Chciałabym być Tobą.
OdpowiedzUsuńkażdy ma swoje smutki, i każdy potrzebuje trochę więcej czasu..
OdpowiedzUsuńfajnie że jesz 1200 kcal, źle że nie jesz nic w szkole..
3maj się
Podziwiam Cię, że tyle osiągnęłaś <3
OdpowiedzUsuńMoże w następnym poście wstawiłabyś swoje zdjęcia ? Jestem bardzo ciekawa jak wygląda teraz twoje ciało no i fajnie by było gdybyś miała zdjęcia z przed odchudzania :)
Już wstawiłam tyle swoich zdjęć..poszukaj w poprzednich postach proszę
UsuńO mnie nie masz się co martwić, to ja martwię się o Ciebie, o tej porze miałąs już być na >1500kcal, a tu prosze, powtarzasz schemat "oby-jak- najdłużej-jeść-zbyt-mało"...
OdpowiedzUsuńBoże jak mnie motywują takie pozytywne posty!
OdpowiedzUsuńJesteś super <3333