Obecnie jem po 1100 kcal, normalnie od piątku zwiększyłabym o 50, ale w zeszłym tygodniu podniosłam kaloryczność w górę w czwartek, a teraz zrobię to już w środę.
Waga 48 utrzymuje się z jakimiś setnymi grama w górę i całe szczęście że nie w dół! Troszkę przestała mi się podobać górna część mojego ciała bo żaden stanik już na nią nie pasuje...ale mam nadzieję, że jak się wszystko unormuje to odzyskam biust! :D
Powoli odchodzę od tego miejsca, ale nie zniszczę go. Mam nadzieję, że już nigdy? nie będę musiała ponownie stosować takiej diety.
Codziennie zaprzyjaźniam się z samą sobą coraz bardziej. Ludzie nie zdają sobie sprawy jaka to przyjemność.
Większość moich koleżanek, znajomych, przyjaciół po prostu z natury posiada szczupłą sylwetkę a ich małe wahania wagi w ciągu życia są normalne. Dla nich normalne jest to, że wkładają codziennie rozmiar 36 czy 34.
A ja codziennie patrzę w lustro i uśmiecham się do nowej siebie, troszkę nadal nie dowierzam, że znów czas minął tak szybko a ja tak bardzo się zmieniłam. I codziennie ubieram się tak żeby wszystko co najlepsze podkreślić :) Ciekawe czy to kiedyś będzie dla mnie normą i się przyzwyczaję C:
Bo ja od małego kochałam jeśc i nigdy się tego nie wstydziłam :)
Moje życie biegnie, zmieniłam do niego nastawienie. Staram się nie traktować szkoły jako sprawdziany do zaliczenia. Idę tam, tak jak każda z nas, tak jak ludzie do pracy. Spotykam ludzi, z którymi rozmawiam o wszystkim i o niczym i wracam pełna różnych wrażeń C:
A z nauką idzie mi bardzo dobrze i powtarzam że co będzie to będzie - a dzięki temu idzie mi jeszcze lepiej!
Przecież nikt z nas nie jest perfekcyjny. Ideał nie istnieje!
Podejmuję różne nowe decyzje. Rezygnuję z pewnych rzeczy i przyzwyczajam się do nowego stanu rzeczy, by w przyszłym roku szkolnym zacząć inne nowe wyzwania.
Włosy farbuję na jaśniejsze (chyba mam dosyć bycia zimową brunetką), paznokcie na pastelowe kolory, kwiaty ubieram na bluzkach i jasne spodnie (NIGDY nie miałam jasnych jeansów :D).
I wiecie co? Czekoladę jem, bakalie i ciemny chleb i bardzo dobrze mi z tym :)
I tak oto mamy 26 kwietnia. Mój najbliższy przyjaciel, brat i moja miłość skończyła wczoraj 18 lat. Z całej naszej niegdyś paczki zostałam tylko ja.
Mam jeszcze trochę czasu na pewne decyzje, na 18 marzeń na nowy etap życia, na zmiany wewnętrzne i generalny remont przed tą osiemnastkową datą. (Jedyne co pewne to to że tatuaże dwa będą, ale co to będzie pozostanie tajemnicą C:).
I tyle chyba u mnie. Post długi, ale nie piszę często więc do przeczytania na raty dla wytrwałych. Odezwę się pewnie w przyszłą niedzielę po kolejnym ważeniu, odejdę może za dwa tygodnie? Trzy?
Bez planów i schematów idę żyć dalej, w zgodzie z samą sobą, wyrywając się z szarej masy społeczeństwa :) Em ;*
Z jednej strony cieszę sie, ze zamierzasz stąd odejść, z drugiej jednak bedzie mi Ciebie bardzo, ale to bardzo brakować. Razem z Tobą cieszę sie z Twojego sukcesu, że podobasz się sobie, że jesteś tak po prostu szczęśliwa. Jesteś niesamowita, Em. ��
OdpowiedzUsuńEh, głupie emotki. <3<3<3
UsuńCudownie czytać, że Twoje życie nabrało tylu barw. Trzymaj się i nie chudnij już więcej.
OdpowiedzUsuńDobrego życia Ci życzę :)
Jaki cudowny i radosny post <3
OdpowiedzUsuńOdezwiesz się jeszcze?
OdpowiedzUsuń