.

.

niedziela, 28 grudnia 2014

Dzień 4 "Dying..."


Przepraszam Was...Rany...jestem głupia. Jestem głupia, bo po prostu nie daję rady na razie.

Czasem są po prostu momenty gdy... Czuję, że umieram. Ale i tak nic nie zjem.

Tak wiem... Znów zmieniam zdanie.

Ale nie opuszczam was.

Po prostu przejdę na SGD. Mam większą możliwość jeśli chodzi o bilanse. Na SGD byłam także rok temu i z powodzeniem schudłam 5 kg. 

Widocznie nie mogę od razu narzucać tak ogromnego rygoru, mój organizm chyba nie zniesie takiego szoku po raz kolejny. Muszę zacząć powoli.

Po prostu bd liczyć wszystko i ćwiczyć 6 dni w tygodniu, żadnych odstępstw i cheat day's. Wydaje mi się, że powinno zadziałać, jak za pierwszym razem.

Rezygnuję z takich bilansów jak teraz, jest mi szczególnie trudno gdy jestem w domu całe dnie i wszędzie jest jedzenie. Poza tym...mam od dwóch dni już spowolnione ruchy jak na haju... I na dodatek ciągle biorę hormony...i nie chcę stracić włosów...

Tak więc zaczynam SGD od jutra, od 5 dnia w planie. Nie muszę przecież wypełniać bilansów. Niech będą takie, abym ich nie przekraczała, ale będę jadła tak, by nie zemdleć... 

Proszę Was o opinie, myślicie, że zadziała jak wtedy? W ciągu roku szkolnego bilanse mogą ulec zmianie, bo gdy jestem zajęta i wracam do domu po 21, nie myślę o głodzie. Ale teraz jest mi dość ciężko.


Wydaje mi się, że i tak schudnę, w końcu to grubo poniżej mojego dziennego zapotrzebowania...No i przecież są tacy który na HSGD a nawet bez liczenia kcal chudną. 

Bilans:

owsianka
śliwki
mleko
siemię lniane

brokuły

2*wasa
2*polędwica
2*plaster pomidora

cola zero (tak koniec z nią od jutra)

322 / 400 kcal

7 komentarzy:

  1. Moim zdaniem dobrze robisz, nie możesz na siłę jeść bardzo mało, bo szybko wrócą kłopoty ze zdrowiem. SGD i tak ma niskie bilanse, jednak lepsze to niż jedzenie tych 200 kcal na dzień, moim zdaniem to lekka przesada. Schudniesz tak czy siak, nawet gdybyś jadła te 700 kalorii jak wcześniej, no bo to i tak ponad 1000 poniżej zapotrzebowania. Ważne jest żebyś się dobrze czuła, a skoro jak piszesz czujesz się bardzo źle to organizm definitywnie daje Ci do zrozumienia że coś tu nie tak. Szanuj się bardziej, Em, a 'na starość' nie będziesz mieć problemów ze zdrowiem ;) Trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. To minimalne zapotrzebowanie dzienne powinnaś zaspokoić, jeżeli póki co nie możesz zejść niżej. Nic na siłę, żeby potem nie było gorzej. Dasz radę!
    Co do siłowni, to jestem maniakiem cardio - w szczególności biegania, więc jak wchodzę na siłownię, to klapki na oczy i widzę tylko bieżnię. Zwłaszcza, że bieganie dobrze pomaga spalać ten paskudny tłuszcz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie znalazłam Twojego bloga . Jestem pewna,że na pewno schudniesz trzymając się tego planu ;) . Chętnie popisałabym z Tobą na temat siłowni bo mam parę pytań gdybyś mogła napisz mój nr GG : 51288523 . Dodaję do obserwowanych i zapraszam do siebie :* http://socjopatk-a.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. jak będziesz przeprowadzać tak ekstremalne diety to na pewno stracisz włosy i będziesz mieć problemy z sercem. Lepiej zjeść te 400 kcal więcej, ale ćwiczyć, nie głodzić się i czekać, aż włosy wypadną. Ale to tylko moje zdanie :P Taką głodówkę można zrobić na tydzień, ew na dwa, ale nie miesiąc xD Martwię się o ciebie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że na SGD schudniesz. A z SGD + ćwiczenia schudniesz na 100%. SGD sama w sobie jest rygorystyczna. Czytałam też, że te wahania limitów kalorii mają na celu podniesienie tempa metabolizmu - więc to powinien być lepszy wybór niż monotonne niskie bilanse.
    Co do włosów - uważnie je obserwuj. Przy najmniejszych oznakach, że masz z nimi kłopoty - reaguj. I jedz mądrze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepszym rozwiązaniem, moim zdaniem jest HSGD dla Ciebie. Nie będziesz głodna, nie stracisz włosów i w ogóle będziesz się czuła normalnie i schudniesz myślę, że podobnie.

    Jak uważasz. Trzymam kciuki *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja to bym Cię nauczyła żyć fit. Wyrobiłabyś sobie mięśnie utracone przez pro-anę, zyskała siłę, poprawiła metabolizm, odżywiła organizm. Gdybyś później chciała schudnąć to wystarczyłaby dieta 1500, nawet nie HSGD. Jakbym nauczyła Cię jeszcze wybierać odpowiednie jedzenie w poszczególnych porach dnia to już nigdy w życiu nie liczyłabyś kalorii- same by się spalały. Ja tak miałam. Mogę wysłać nawet moje zdjęcie z okresu fit, a później dla porównania z okresu pro-ana.
    Najlepiej porozmawiajmy prywatnie. Oczywiście, ja do niczego nie namawiam ani nie zmuszam. Sama podejmiesz decyzję, tylko pozwól mi pokazać Ci swoje rozwiązanie. ;)
    ksiezniczkasugar@gmail.com

    OdpowiedzUsuń