Na samym początku pochwalę siebie i innych, którzy wytrwali pierwszy tydzień! To już 1/4 naszego sukcesu. Najtrudniejsze za nami, teraz będzie tylko łatwiej.
Mam kilka noworocznych postanowień, tym razem jest ich mniej niż poprzednio, aby bardziej się na nich skupić. Z postanowień na 2014 udało mi się przyłożyć porządnie do nauki i otworzyć się na ludzi.
Obecne są takie:
-schudnąć do 45kg i utrzymać wagę (utrzymania nie było w postanowieniach, teraz to dla mnie b.ważne)
-dać z siebie wszystko w kwestii nauki w szkole i języka angielskiego (na razie idzie mi znakomicie)
-otworzyć się na miłość (poznałam kogoś wspaniałego...właściwie był tu cały czas)
-być lepszym człowiekiem (dla rodziny, przyjaciół, nie mieć napadów histerii i złości - choć to głównie przez hormony- ale też działać silnie w wolontariacie, którego zostałam przewodniczącą)
-pielęgnować wszystkie przyjaźnie, zacząć wychodzić z domu i poświęcać innym więcej czasu
poza tym:
*być nadal tak życzliwą i pomocną osobą, zaangażować się w kolejną wolontariacką akcję dla Afryki
*chodzić na siłownię 3 razy w tygodniu
*starać się nie przekraczać bilansu 400 kcal (oprócz dni jak 650, 700 kcal - wtedy zjem serek grani...)
*nie pić coli zero ani light (tylko na imprezach)
*max 2 gumy do żucia dziennie
*dbać o włosy, paznokcie i cerę
Najważniejsze jest pięć pierwszych podpunktów. Dietę kontynuuję, ale postaram się o niej tak nie myśleć, pójdzie samo i szybciej.
Bilans, dzień 7 SGD
owsianka
serek grani
śliwki
mleko
kalafior
2*wasa
2*polędwica
2*pomidor
cola zero
456 / 650
Życzę teraz Wam, aby spełniały się Wasze marzenia, nawet te najbardziej nierealne. Abyście osiągnęły cele które sobie postawicie, abyście były zdrowe i szczęśliwe z samą sobą. Aby każdy dzień sprawiał niespodzianki, był jeszcze lepszy od poprzedniego. I aby cały 2015 rok, był pełen wielkich sukcesów.
I wszystkim tym, którzy tak jak ja kończą błogi nastoletni okres życia, by spędzili ten rok korzystając z niego pełną parą!
(to zdjęcie z września)
P.S Wydaje mi się, że moje uda już nie są takie potężne i trochę mi w tej partii luźniej. Ale to pewnie złudzenie. Może przez to, że skończyłam 2 opakowanie hormonów...ale zawsze coś.
Bynajmniej mogę po prawej odhaczyć pierwszy tydzień jako zaliczony! :))

No i o to chodzi! :)spełnij wreszcie swoje marzenia,nie zostawiaj ich na kolejny rok,bo w następnym masz być szczęśliwa i nie myśleć o kolejnych sposobach na schudniecie! W sumie mam jedno pytanie..zawsze masz perfekcyjne bilanse i sprawiasz wrażenie bardzo konsekwentnej osoby. Lecz czy miałaś (wtedy gdy nie pisałaś na blogu)takie prawdziwe napady? Jeśli tak to co "pochlanialaś i jak to u ciebie wyglądało?
OdpowiedzUsuńNa całe szczęście ...nigdy nie miałam podczas żadnej diety napadów, absolutnie.
UsuńGdy nie byłam na diecie, tzn..."nie byłam"... Podczas wakacji z najlepszą przyjaciółką, która jadła słodycze na co dzień, jednak postanowiła ze względu na mnie tego nie robić C: pozwoliłam sobie na znacznie większą ilość owoców, ale to było 10 dni i to nie wpłynęło na moją sylwetkę.
Od września raz w tygodniu wprowadziłam cheat day's, niestety one zawaliły trochę efekty bo jadłam sporo słodkości na początku, potem gdy zobaczyłam, że mi szkodzą ograniczyłam je na rzecz sunbitesów i ciastek owsianych i w końcu zrezygnowałam. Ale nie miałam napadów, jeśli już to w normalne dni podgryzałam zawsze piętki chleba, czasem z jakiś smutnych samotnych kromek zjadałam same skórki lub skrawki szynki gdy robiłam tacie kanapki do pracy.
I chyba tyle :D
Dobrze, że jest coś takiego jak ten serek, bo chociaż zjadasz trochę więcej białka :D Gratuluję udanego tygodnia i oby tak dalej :D Nie wiem czemu, ale ja nie wierzę w te wszystkie postanowienia, bo jakby ktoś chciał na prawdę to by nie czekał na koniec roku ^^ Ale dobre chociaż i tyle :3 Jesteś bardzo sympatyczną osobą, nie zmieniaj się, każdy ma prawo się wkurzyć i na czymś/ kimś wyżyć; taka jest nasza natura ^^ Życzę ci udanego sylwestra :D <3
OdpowiedzUsuńWiesz jeśli chodzi o postanowienia, mam identyczne zdanie. Te zrobiłam tak, żeby były gdzieś zapisane i wprowadzone w życiu zgodnie z tradycją nowego roku :D. Miło się takie rzeczy robi c: Ale także uważam, że jak nam na czymś zależy, to jest kwestia chwili i motywacji by zacząć ;*
UsuńOby wszystkie Twoje postanowienia się spełniły :*
OdpowiedzUsuńŻyczę abyś wszystkie swoje postanowienia spełniła w nowym roku.
OdpowiedzUsuńGratuluje pięknego bilansu oraz zaliczonego dnia.
Szczęśliwego Nowego Roku :)
http://trudnadrogadoperfekcji.blogspot.com/
Kochana jestem dumna z Ciebie, że dałaś radę cały tydzień- to bardzo dobry początek ;)
OdpowiedzUsuńA nóżki ? O jej, jakie śliczne *.* Uwielbiam chudych ludzi, ale nie takich wyniszczonych, tylko właśnie takich zwykłych, drobniutkich <3
Postanowienia są najważniejsze :D Nie zgadzam się do końca z wami, no owszem, że jak ktoś by chciał coś naprawdę w sobie zmienić, to nie czekałby na koniec roku, ale są też tacy, którzy podjęli decyzję końcem grudnia i uznali początek roku, za nowy etap dobry żeby zacząć, więc nie pakujmy ludzi do jednego wielkiego pudła xd.
Powodzenia Kochana ! *.*
Piękny bilans!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że 2015 rok będzie dla Ciebie wspaniałym rokiem i osiągniesz wszystkie swoje postanowienia :).
Pozdrawiam ♥.
PS. KOCHAM TWOJE NOGI OK.
Na pewno spełnisz swoje postanowienia. Trzymam kciuki :-)
OdpowiedzUsuńBilans bardzo ładny, tak trzymaj. Świetnie ci idzie.
Powodzenia kochana <3
Hej, po pierwsze nie możesz dać się żadnej pokusie i trzymaj się w swoich postanowieniach ;)
OdpowiedzUsuńWróciłam na bloga i zapraszam na moją nową notke ;)
Gratuluję udanego tygodnia^^
OdpowiedzUsuńTobie również wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń. Trzymaj się ;*
Hej, Malutka.
OdpowiedzUsuńWybacz, że dopiero teraz komentuję, ale nie miałam linka. :D
Nóżki masz przecudne, ale to dobrze, że spoczęłaś na laurach i mimo to walczysz o coś lepszego.
Życzę Ci przede wszystkim wytrwałości w tym nadchodzącym roku, ale też tego, byś spełniła swoje marzenia i oczywiście swoje postanowienia noworoczne.
Pozdrawiam. <3