Dziś jest lepiej. Pięknie świeci słońce. Napisałam kolejny test, na który musiałam czekać dwie godziny, ale chociaż mam to za sobą.
Całkiem ładnie dziś wygląda moja sylwetka (gorzej robi się pod wieczór = hormony). Nawet wydaje mi się, że troszkę mi znów ubyło, czuję luz w moich ukochanych malutkich jeansach.
Wydaje mi się, że bez względu na to co pokaże w niedzielę waga (bd miała chyba okres...) kontynuuję po prostu mój plan. Uwaga: mogę tak mówić teraz, mój humor zmienia się jak w kalejdoskopie. Przypomnijcie mi o tym, jak odrzucę ten zamiar!
Bilans dzień 10:
owsianka z dodatkami
kalafior i mintaj na parze
kanapki wasa z warzywami
max 588/ 600 kcal
Ponieważ mam objawy ortoreksji...(ale szczerze, która z nas nie ma jej objawów?)
Postanowiłam nieco zmienić głupie myśli. Są bowiem pewne produkty, które odrzuciłam z diety, a teraz mimo większej kaloryczności i wychodzenia z diety, boję się je wprowadzić.
Tworzę więc ich listę, zapiszę ją i postaram się wprowadzać bardzo powoli dane rzeczy do diety.
Te które są na dole na czerwono to produkty zakazane, ale je zapiszę. Może na urodziny, które mam w grudniu i zrobię dzień wolny, spróbuję pokonać obawę przed tortem :)
#FEARFOOD CHALLENGE czas nieokreślony
(na zielono produkty, które mogę jeść kiedy zechcę, na niebiesko te które mogę jeść lecz ograniczam, na czerwono zakazane).
#jabłka
#gotowe mieszanki warzywne na parę, patelnię (szczególnie te z ziemniakami!)
#melon
#dynia
#szynka inna niż polędwica drobiowa
#winogrona
#mango
#suszone owoce
#orzechy i pestki
#inne bakalie
#miód
#masło orzechowe
#zupy
#ziemniaki
#wszelki nabiał bez dopisku low fat, 0% itd
#wszelkie gotowe dania
#jedzenie poza domem (wszystko nawet dietetyczne)
#muesli, granola i płatki śniadaniowe
#zwykły chleb (mam na myśli nie chrupki)
#słodycze (wszystkie nawet te zdrowe)
#fast food
#wszystko co tłuste, smażone, grillowane na tłuszczu
#tłuszcze
#wszystko co ma nieokreślone i nieopisane kalorie
#mięso inne niż drób
Oto moje produkty. Zapiszę je na kartce, jeśli jakiegoś z nich spróbuję dam Wam znać. Może Was to śmieszyć, ale tak długo (nawet zanim tu wróciłam) jadłam to samo, że nie pamiętam smaków i wzbudza to we mnie obawę (kalorie).
Niektóre z nich (banan i mintaj) już udało się osiągnąć.
A żebyście wiedziały jak niektóre kocham...miód, muesli, bakalie...mam nadzieję, że się w końcu przełamię.
Idę ćwiczyć, mam nadzieję że u Was w miarę ok, przepraszam za brak komentarzy, ale naprawdę mam okropne dwa tygodnie (10 sprawdzianów...).
Trzymajcie się! W weekend bd mnie więcej.
P.S Liczycie odrobinę cytryny w herbacie?


Kochana współczuję sprawdzianów też mam dużo ale nie aż tyle.
OdpowiedzUsuńPowodzenia :D
Jej, ale ładny post Ci wyszedł.zdjęcia w odcieniach filetowy i tekst w tej samej barwie *.* (mój zmysł estetyki jest zachwycony) :D
OdpowiedzUsuńPowodzenia na sprawdzian. Współczuję ze masz ich tak dużo, ale na pewno sobie poradzisz :D
Biedna, zycze Ci powodzenia z tymi sprawdzianami... Cudny post, chyba tez zrobie sobie podobna liste :) Walcz ze strachem, wierze w Ciebie.
OdpowiedzUsuńTrzymaj sie.
xoxo
Przeraża mnie Twoja lista. Jest tak cholernie długa, że nie wiem co Ty będziesz jeść gdy będzie trzeba nieco zwiększyć kaloryczność... Nie pomyślałaś o tym, że fizycznie nie zmieścisz w brzuchu 1 200 czy nawet 1 000kcal w produktach które jesz?
OdpowiedzUsuńPomyśl o tym jak było ostatnio. Każdy fearfood, lub o gorsza zakazany fearfood, staje się nagle nieokiełznaną pokusą, gdy "oficjalnie" kończymy z dietą (no chyba że przechodzimy w permareksję z ortoreksją). O wiele lepiej jest pozwolić sobie na próbowanie rzeczy. Wiesz jaką ulgę (i paradoksalnie sytość) sprawia mi jedzenie 2-3 razy w tygodniu kostki gorzkiej czekolady, małego loda czy batonika muesli? To chyba najlepszy sposób jaki wynalazłam na brak "parcia" na słodycze, mimo ciągle niskich bilansów.
Wybacz, że się rozpisałam. Będę pierwszą która Ci przypomni o byciu konsekwentną.
Boję się o Ciebie cholernie, bo znów zaczynasz chudnąć szybciej na stabilizacji niż na "ciągle -300-kcal"....
Trzymaj się :*
W takim razie bardzo CIę podziwiam Słonko :*
UsuńNie wiem czemu odbierasz moje komentarze jako atak... ja tak bardzo chcę Cię wspierać, a cokolwiek nie napiszę odbierasz źle :(
Przepraszam.
Powodzenia w szkole! <3
OdpowiedzUsuńDobrze że wypełniasz bilanse, ale więcej odwagi jeżeli chodzi o jedzenie nowych rzeczy. Na na grillu możesz przygotowywać rzeczy bez tłuszczu.
Powodzenia w realizacji planu,
Całuski,
Fraise <3
Cieszę się, ze widzisz u siebie problem z ortoreksją. Najwazniejsze jest przyznanie się przed samym sobą. Wielki plus. Co do twojej listy... Zastanawiam się w takim razie czym głownie się żywisz, skoro aż tyle rzeczy masz na niej zapisane. Nie krytykuję Cię ale powinnaś porządnie wciąć się za włączanie do jadłospisu większości tych produktów. Tak btw. super pomysł z tą listą- o wiele bardziej motywujące nic taki plan "w głowie". Mam nadzieję, że zrealizujesz go w 100%.
OdpowiedzUsuńDobrze jest też widzieć, ze starasz się dobijać do bilansów- inaczej twoja stabilizacja nie miałaby sensu. Pamiętaj o tym- nagrodą jest jedzenie większej ilości i nadal chudnięcie. Coś o czym większość moze pomarzyć.
Ps. nie liczę :)
Odezwij się niedługo! Trzymam kciuki!
Ortoreksja, no tak. Jak wyjdę z jednego, to wskoczę w drugie, wiem to, no ale...
OdpowiedzUsuńPowodzenia, bo plan masz bardzo dobry.
cytryny ani herbaty się nie liczy :) od tego nie przytyjesz, a to pomaga w oczyszczeniu Ci organizmu..
OdpowiedzUsuńja nie mam - ortoreksji, ja mogę jeść wszystko, ja nie mam wyrzutów sumienia.
życzę Ci abyś skreśliła wszystkie proforukty z tej listy czy to zielone czy czerwone, żebyś choć na chwile miała te produkty w buzi, chociaż lyżeczkę :)
zdrówka!
ale czy to jest moja wina że masz anoreksję? i że chce kilka dobrych rad w Twoje życie włożyć? i poza tym ja ciebie rozumiem, przecież nie piszę że lista jest chora, nie mówię że jesteś głupia, czy coś takiego,nie mówię musisz jeść 1000 kcal by żyć, nigdy nic takiego nie powiedziałam, ja Ci tylko serdecznie i miło życzę powrotu do zdrowia i 3mam kciuki żebyś uzuskała swój efekt wagowy i już nigdy w życiu nie musiała być na diecie 300 kcal.. ja naprawdę jestem miłą i serdeczna dla Ciebie, ale widać to ty nie umiesz zaakceptować normalnych ludzi.. i ich dobrych normalnych rad.. ale to już Twój problem nie mój. Pa!
OdpowiedzUsuńA ja nie powiedziałam ze masz przestać komentować czy wręcz zniknąć tylko wytłumaczyłam dlaczego mogę być nie zrozumiana i w żadnym wypadku ci tego nie życzę. Po prostu probowalam ci wyjaśnić na czym polega to że czasem mi przykro lub głupio jak coś komentujesz...
UsuńPozwólże że się wtrącę. Prosta zasada: jeśli ciało A nie prosi o 'dobrą' radę, ciało B mu tej rady pod nos nie podtyka, inaczej ciało A się wk*rwi. Ty prawie pod każdym postem piszesz swoje pseudo serdeczne nauki. Em to ewidentnie bardzo cierpliwa i wyrozumiała osoba, ja na jej miejscu waliłabym z bezradności głową o ścianę, a moje odpowiedzi nie miałyby nic wspólnego z przymiotnikiem 'kulturalny'.
Usuń