Zarzuca mi się czasem, że zbyt wiele przepraszam, ale czy za bycie normalnym człowiekiem też powinnam?
1.Nie jestem maszyną, popełniam błędy. Mnie też czasem skończy się coś w lodówce i tak, choć sklepy otwarte 7 dni w tygodniu, większe zakupy robię we wtorki i czwartki bo wcześnie kończę zajęcia.
Wybaczcie moją wczorajszą irytację, bardziej niż fakt zmiany kaloryczności posiłków wkurzył mnie fakt wyrzucania jedzenia, bo bardzo nie lubię go marnować.
2.Ten blog to część mnie, miałam być szczera. A ja też miewam swoje nastroje i swoje problemy, którymi zazwyczaj nawet Was nie obarczam i zachowuję przy tym odrobinę prywatności.
3.Największy absurd - chcę być chora. To, że stabilizuję wagę, wypełniam na maksa kalorie i eksperymentuje to dowody na to, że brnę w chorobę tak? No to ja niestety nie wiem, nie znam się. Zadecydowałam od dziś nie zapisywać bilansów, tylko liczby.
4.Nie kwestionujmy ważności problemów. Wszystkie tu jesteśmy, bo chcemy żyć szczęśliwie z samą sobą. Jedne mają problem z napadami, inne z anoreksją, inne z bulimią. A wartość tych problemów to kwestia indywidualna. Jesteśmy tu aby się wspierać, nie krytykować! Nasze przypadłości choć czasem różne, są podobne! I nikt nie zrozumie nas tak jak tutaj! Ale widocznie naród polski ma to do siebie, że ciągle narzeka. JA nie będę, ja Was wspieram całym sercem.
5.Zastanawiałam się nad usunięciem bloga, ale prościej jest powiedzieć, że jak nie chcesz TO NIE CZYTAJ. Po prostu nie rób tego, albo czytaj i zachowaj krytykę dla siebie, bo nie życzyłabyś sobie takiej krytyki ode mnie prawda?
Dlatego bloga będę dalej prowadzić, pisać same podsumowania bilansów, dodawać coś od siebie jeśli uznam to za potrzebne. Bo to miejsce jest dla mnie i dla tych, którym w jakiś sposób mogę pomóc wskazać właściwy kierunek.
W żadnym wypadku nie uważam się za inspirację ani wzór do naśladowania. Po prostu konsekwentnie robię swoje, podpowiadam innym na podstawie własnych doświadczeń i nigdy nie robię tego w złym celu.
Proszę przestańmy się w końcu podkopywać, czasem jak czytam komentarze (nie tylko u siebie) to one aż śmierdzą jadem. Mamy WSPÓLNY CEL i po to, to wszystko jest, by nam w tym POMÓC nie zaszkodzić.
selfie. haters gonna hate.
Bilans dzień 30:695 / 700 kcal
A na sam koniec szybkie podsumowanie minionych dni. Nie jestem zadowolona, mniej intensywnie ćwiczyłam ze zwględu na ból brzucha i pleców. Więcej piłam w zeszłym tygodniu pepsi max (to moje uzależnienie przyznaję) i wyżułam więcej gum niż zwykle dziennie jem (ze stresu).
Ale nie mogę być ciągle och i ach, żyję chwilą. Ja też popełniam błędy i mam gorsze okresy, WOW!
Poprawiam się z każdym dniem odzyskując siłę, miłego wtorku.


nigdy nie przepraszam za to kim jesteś
OdpowiedzUsuńWłaśnie tego nie robię.
UsuńJesteś wspaniała. Przepraszam, za mój gorszy dzień.
OdpowiedzUsuńSelfie jest śliczne, Masz przegenialne buty <3 No i wyglądasz na wyższą niż jesteś.
Podziwiam Cię i dla mnie będziesz zawsze wzorem konsekwencji w dążeniu do celu.
Trzymaj się Słonko.
Ładny bilans :)
OdpowiedzUsuńPs. Śliczne buty i wg mnie oceniając po selfie masz bardzo ładną, proporcjonalną sylwetkę :)
Piękna stylówa :) Też ostatnio mam ochotę na czerń ;p
OdpowiedzUsuńMasz rację, rób swoje, bo haters gonna hejt ;) Ślicznie wyglądasz, chudzino ;*
OdpowiedzUsuńBony, myślałam, że to zdjęcie to takie thinspo :D
OdpowiedzUsuńMiłej środy :)