.
środa, 1 kwietnia 2015
#38 "Future plans"
Przepraszam nadal jestem dziś dosyć...zagubiona.
Dzień minął mi pracowicie, zakupy, sprzątanie, ćwiczenia. Ale mogłam odciągnąć umysł od nurtujących mnie emocji.
Pogoda i hormony także mają wpływ na mój nastrój. No i walka z przeziębieniem.
Ale dam sobie przecież radę.
Bilans dzień 38:
795 / 800 kcal
Z innych ciekawostek o mnie, mówiłam że nie wpisuję się w "schemat" dzisiejszej młodzieży. Bo takowy chyba istnieje nieprzerwanie od lat i tylko zmieniają się wyznawane wartości.
Jestem religijna, nie powiem jednak że fanatycznie. Nie lubię rozmawiać o wyznawanych wartościach, powiem tylko tyle, że moja parafia jest cudowna (pod względem księży i wierzących) i naprawdę ludzie, których poznałam (zespół do którego chodzę śpiewa na mszach etc) mają w sobie po prostu to COŚ.
Nie piję, nie ćpam (z własnego wyboru i minionych doświadczeń z pijącymi) ale palę papierosy.
Nie lubię niestety klubów. Po pierwsze: chodzą tam ludzie z podstawówki... po drugie: nie idzie rozmawiać tylko trzeba się drzeć... po trzecie: nikt nie tańczy, w sumie i tak się nie da, bo muzyka to zlepek dźwięków przypominających remont.
I jestem bardzo wrażliwą jedynaczką. Tak jedynaczką - nikt kto pyta nie wierzy w ten fakt. Powinnam być samolubna i rozpieszczona. Tymczasem kocham dzieci i pragnę gromadki, jestem bardzo ale to bardzo rodzinna i nadwrażliwa.
No i jestem najmłodsza i najpoważniejsza (najdojrzalsza?) w klasie.
Ciągle uczę się, że bycie I N N Ą (w ten sposób) jest dobre i nie ma się czego wstydzić.
P.S Mała zmiana planu na najbliższe tygodnie (zapowiedziana i nie tak drastyczna)
Ostatnie liczby ze znakiem zapytania, zobaczymy co pokaże waga.
Obecnie chyba ciągle troszeńkę spada, ale stabilizuje się.
Zmiana wynika z moich odczuć. Nie chciałam jakoś od razu tego magicznego tysiąca.
Ale dam przecież radę. Muszę tylko odnaleźć chęć eksperymentowania, która zniknęła parę dni temu...
Koniec zanudzania Was.
Jutro dzień wolny od ćwiczeń, potrzebuję tego.
Potrzebuję spokoju i równowagi. Idę szukać za rogiem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Och nie zanudzasz :)mogłabym cie czytać bez końca. Wiesz ze ja czasem czuje to samo? W szkole upośledzone dzieci które myślą że ćpanie i palenie są takie super. Nienawidzę tego..ale oczywiście ty,która starasz się być zgodna ze sobą w oczach innych jesteś nudna i sztywna. Ehh tak chyba jest i będzie..
OdpowiedzUsuńHaha, chyba jesteśmy jedną i tą samą osobą ;) Tylko, że ja na dodatek jeszcze nie palę.
OdpowiedzUsuńAle to dobrze, że nie jesteś taka sama jak wszyscy dookoła. Że nie robisz tego, co robią wszyscy inni, bo to jest "fajne" i "modne". (Taaak, zabijanie się papierochami i dragami jest naprawdę super.) W gruncie rzeczy ja nie palę i nie piję, by nie być taka jak inni. Bo żadnych ideologicznych przesłanek za tym nie ma. Po prostu - trzeba się jakoś wyróżniać wśród szarej masy. Być wyjątkowym, a nie jedynie kolejną kopią kopii kopii itd.
Ja tam Ci gratuluję wytrwałości w stabilizacji. Do ilu kalorii zamierzasz ostatecznie dotrzeć? Do zalecanych ~2000, czy może jednak mimo wszystko mniej?
Cudownie Ci idzie na tej stabilizacji. Podziwiam, naprawdę. Nie wiem który raz już Ci to mówię, jednak mogę powtarzać się do znudzenia - bo robisz coś, co mi wydaje się nie możliwe. Ja popadam od skrajności w skrajność.
OdpowiedzUsuńTeż zawsze odnosiłam wrażenie, że jestem dojrzalsza od rówieśników. Choć jak trzeba to umiem się dopasować do reszty. Co prawda u mnie w szkole w ogóle nie ma typowej młodzieży, o jakiej pisałaś, jednak moi znajomi z podstawówki są dokładnie tacy. Jedną z moich bliższych koleżanek zamknięto na odwyk. I w głowie mi się nie mieści, że można robić coś takiego.
I również jak Annie jestem ciekawa, do jakiej ilości kcal dążysz.
Trzymaj się kochana ;*
Before Sunrise Linklatera, Mulholland Drive Lyncha, The Royal Tenenbaums Wes Adnersona :-) Polecam każdy z nich. I ostatnio Magnolię Paula T. Andersona również widziałam.
OdpowiedzUsuń"Inne" jest zawsze ciekawsze od pozostałych. W tych czasach gdzie ludzie zwykle podążają za tłumem inność nas wyróżnia :)
OdpowiedzUsuńA chęć eksperymentowania wróci, zobaczysz.
Trzymam kciuki i buziaki :*