.

.

środa, 18 marca 2015

#24 "Everything is changing"


Leki na całe szczęście działają, więc jutro chyba wracam do szkoły. Nie znoszę opuszczać lekcji,  uzupełnianie notatek i nadrabianie materiału to chyba najgorsze co może być.

Dziś miałam miły dzień, ale wzięło mnie na oglądanie zdjęć...

Starych zdjęć. Swoich. I rodziny.

I zrobiło mi się żal jak wiele się zmieniło. Jak mniej stajemy się mobilni i skłonni do wyjazdów. Jak mniej mamy czasy, pieniędzy i siły.

Brakuje mi tego...domu pełnego ludzi, domu pełnego śmiechu i radości. Kocham moją trzyosobową rodzinę i kota, lecz brak mi tych którzy są daleko lub już odeszli...

I zauważyłam także, że brak mi nieplanowanych rodzinnych i przyjacielskich wypadów. Że moje życie było kiedyś znacznie radośniejsze...Teraz ciągle ogranicza mnie jedzenie.

Też tak pewnie macie...gdziekolwiek jedziecie boicie się zmuszania do jedzenia, braku własnej kuchni i wagi, braku miejsca i okazji do ćwiczeń.

Okropne, do czego może doprowadzić choroba.

Staram się z tym walczyć. Nie powiem, że idzie mi wspaniale, ale bilanse wypełniam jak mogę. Chcę się więcej uśmiechać i chcę dawać radość tym którzy są wkoło, tak jak to robiłam kiedyś.

Chcę być dawną sobą tylko w nowej skórze. I uda mi się.

Bilans dzień 24:
owsianka z dodatkami (truskawki mi zgniły, musiałam wyrzucić więc wyszedł znacznie mniejszy bilans niż piszę)

kalafior brokuł i dorsza na parze

wasa z warzywami i polędwicą

694 / 700

Moje życie w liceum znacznie się zmieniło. Uszła ze mnie ta radość życia, którą kiedyś wszystkim zarażałam.

Postawiłam całą kartę na naukę, w strachu przed brakiem pracy w przyszłości.

Na początku zgarniałam same laczki.

Porzucił mnie znów parokrotnie jakiś tam chłopak.

Ponieważ nie piję (przestałam wcale nie ze wzgl na dietę) i nie ćpam zostałam odrazu wyodrębniona z grupy imprezowej w klasie.

Potem jeszcze zachorowałam.

Straciłam najbliższą memu sercu przyjaciółkę.

Podsumowując wybór tej szkoły to był błąd, którego  nie cofnę, ale dużo mnie to nauczyło.

Ludzie się zmieniają.
Ty bądź sobą, nie zależnie co mówią.

Szanuj znajomych, przyjaciół i rodzinę.
Uśmiechaj się i chwytaj chwilę.

Każdego dnia walczę o tak radosne życie jak kiedyś i wiem, że mi się to uda. Muszę w siebie tylko uwierzyć.


4 komentarze:

  1. Każdej z nas brakuje radości dzieciństwa, beztroski, radości, spontaniczności. Każdej z nas zaburzenia odżywiania coś zabrały (ale np mi wcześniej tę część zabierała nadwaga).
    Z kwestią jedzenia rozumiem Cię chyba jak nikt inny... w końcu nie jeżdżę do mojej niezbyt zdrowej mamy tylko dlatego, że w domu pokonuje mnie jedzenie...
    Wysłałam do Ciebie maila, Kochanie
    Trzymaj się cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  2. U nie jedzenie jest najgorszym koszmarem ale też każdą myślą. Jestem w szkole myślę o tym co zjem co poćwiczę, czego nie zjem. Idę ze znajomymi i też myślę o jedzeniu. Przejęło kontrolę ale nie potrafię (i w sumie nie chcę bo to mi póki co nie przeszkadza) nad tym zapanować.
    Ja źle wybrałam ze zmianą szkoły - chodziłam do najlepszego gimnazjum w mieście, miałam dobre oceny a teraz przepisałam się do jednego z najgorszych, mam nałogi, nie zdam pewnie tej klasy :(
    Śliczny bilans kochana ♥ Trzymaj się ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Moi rodzice doskonale wiedzą o diecie i ją akceptują, dlatego podczas wyjazdu nie mam żadnych problemów z jedzeniem, bo wszystko jest tak zaplanowane, żeby każdy był zadowolony, ja też.
    No niestety znajomi w szkole przychodzą i odchodzą, myślę że każdy z nas tak ma, ale doskonale Cię rozumiem, prawie każdy chciał być 'cool kid'
    Walcz Em i wypełniaj bilanse do końca, tak jak do tej pory.
    Trzymam za Ciebie kciuki,
    Całusy,
    Fraise <3

    OdpowiedzUsuń