.

.

czwartek, 19 marca 2015

#25 "Child steps..."


Nie pamiętam jak smakuje obiad mojej mamy.
Nie pamiętam smaku babcinego ciasta.
Nie pamiętam jak smakuje moje ukochane sushi. Chyba je bardzo lubiłam, to ostatnie z moich wspomnień.

Nie wiem jak to jest wstać rano i zjeść to na co ma się ochotę.
Nie wiem jak to jest schować do szuflady kuchenną wagę.
Nie wiem jak to jest nie notować każdej kalorii i nie odhaczać ich w miarę upływu czasu.

Żyję nadal ograniczona liczbami, choć z całego serca nienawidzę matematyki.

Czuję obawę przed spontanicznością, przed wyjazdem na wakacje gdzie nie znajdę kuchenki, przed wyjściem na miasto.

Co się stało z tą dziewczyną, która kochała jeść swoje wymyślne potrawy i znajdywała najbardziej fantazyjne restauracje?

Bilans dzień 25:
owsianka i dodatki

ryba kalafior brokuł

wasa polędwica warzywa

cola zero

745 / 750 kcal miało być tyle ale część obiadu była nie zjadliwa

Staram się walczyć z tą przesadą, już nie patrzę na grubość plasterka pomidora i wielkość tej samej szynki w innym sklepie. Chcę wyjść z tego ślepego zaułka, w który coś mnie zaprowadziło. I być po prostu tu i teraz, bez ograniczeń.

Jak małe dziecko, stawiam kroki i uczę się świata od nowa.

Wyniki wyszły bardzo kiepsko (aby nie powiedzieć źle), jeszcze nie wiem co to znaczy.

Zostaje w domu do końca tygodnia.

3 komentarze:

  1. Boję się o Ciebie tak samo jak poprzednio. Ta stabilizacja tak naprawdę dalej przypomina głodówkę.
    Dobrze że tęsknisz do normalności, ale każdy dzień obłędu Cię od niej oddala.
    Trzymaj się Kochanie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale przecież nawet przy niskich bilansach można zjeść naprawdę dobrze. :) Może po prostu postaraj się odsunąć na chwilę te myśli i spróbuj czegoś nowego. Trzymam kciuki za Ciebie. ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet będąc na diecie można jeść wymyślne dania ;) Zacznij znowu ryzykować, zamów sobie sushi, nie musisz przecież jeść 40, wystarczy 5, to naprawdę nie będzie zbyt dużo kcal. Każda z nas musi sobie czasem pozwalać na więcej, bo inaczej zwariujemy ;)

    OdpowiedzUsuń