Bilans dzień 28
841 / 850 kcal
Dziś czas na miesięczne podsumowania, więc na tym się skupię. Dzień był miły, jest piękna pogoda i jestem pełna optymizmu oraz odliczam dni do Świąt Wielkanocnych (których kiedyś o dziwo nie lubiłam, a pokochałam dwa lata temu).
Waga z rana 49,9/8 kg czyli spadły kolejne gramy w tym tygodniu.
Małe porównanie nóżek przy wadze 51 i 49,9 kg ;)
I jest symboliczne 4 z przodu c: Jednak wiedziałam, że teraz czy później by się pojawiło, więc jest to tylko ukoronowanie mojego wysiłku. Już mi wystarczy, bo mam wyczekany thigh gap i rozmiar 34/36 C:
W ciągu miesiąca stabilizacji schudłam 1 kilogram (z jakimiś setnymi grama), jestem bardzo zadowolona i szczęśliwa, że proces nadal postępuje ale znacznie spowolnił. Czyli wszystko robię jak najbardziej właściwie.
Zaczynam 5 tydzień stabilizacji, za trzy tygodnie powinnam wejść na symboliczne 1000 kcal, jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem. Zastanawiam się jednak nad trochę inną opcją (wydłuży to stabilizację o 5 tygodni), ale to w swoim czasie.
Dziś mogę jednak powiedzieć, że osiągnęłam większość postawionych sobie celów. Wizualny = thigh gap, rozmiarowy = ukochane jeansy z 2013r oraz wagowy = 4 z przodu :)
Nad czym pracuję w tym miesiącu?
Nad utrzymaniem efektów diety.
Nad wewnętrzną równowagą emocjonalną.
Nad uśmiechem i radością życia.
Nad sobą, wewnętrznie.
Ponownie dziękuję Wam za wspieranie mnie, tym razem w drugą stronę - wypełniania bilansów i pilnowania stabilizacji.
Uwierzcie mi, że to jeszcze trudniejszy proces niż trzymanie diety, bo ciągle ciągnie mnie do odejmowania i unikania posiłków.
Ale nie zaszłabym tak daleko gdyby nie Wasze wsparcie i ostre słowa w momentach załamania. Więc po prostu dziękuję, bez Was bym nie osiągnęła tego wszystkiego.
Życzę Nam cudownej wiosny, szybko minionego tygodnia i kolejnego wolnego. Aby nadchodzący czas przyniósł same pozytywy, abyśmy były silne i świadome swojego piękna i szczęśliwe.
Nikt inny nie osiągnie tyle ile my, pokonałyśmy kawał krętej drogi, by dotrzeć tu gdzie teraz jesteśmy. Nie poddawajmy się i walczmy o swoje :)





To niesamowite, odnosisz taki sukces, i to po raz drugi ;) Ach, sprawiasz wrażenie, jakby to wszystko przychodziło ci z nadnaturalną łatwością, chociaż pewnie do końca tak nie jest. Podziwiam Cię, jesteś na prawdę wyjątkową osobą. Ściskam <3
OdpowiedzUsuńGratuluję sukcesów skarbie! Twoje nogi to marzenie, trzymaj się <3
OdpowiedzUsuńBardzo Cię podziwiam za to, że nie brniesz w jeszcze niższą wagę, tylko próbujesz się ustabilizować i jeść coraz więcej. Domyślam się, jakiej siły woli i uporu to od ciebie wymaga, dlatego wielki ukłon w Twoją stronę ;)
OdpowiedzUsuńTrzymaj się i oby tak dalej <3
zazdroszczę ci siły, gratulacje kochana :*
OdpowiedzUsuń