.

.

środa, 25 marca 2015

#31 "Thank you"


80 post na blogu i 15,538 wyświetleń (w chwili wstawiania tego posta).

700 dni od kiedy zaczęłam porządnie się odchudzać i liczyć kalorie.

Wczorajsze badania zakończone migreną, z głodu. Ale najważniejsze, że jestem całkowicie zdrowa i było to jednak tylko zapalenie pęcherza.

Jutro piszę ostatnią w tym tygodniu rzecz, ale wypracowania mnie nie przerażają. Jutro też ostatnia kontrolna wizyta u lekarza. Chyba sprawy idą ku dobremu. Muszę tylko odzyskać siłę.

2 dni do wolnego (rekolekcje u mnie lecz nie idę). Jestem strasznie szczęśliwa :)

Bilans dzień 31:
745 / 750 kcal

Dostałam dziś dużo pochwał, chyba częściej muszę nosić jasne bluzki, kwiaty, korale i loki :)) Ale dostałam też chyba pierwszy raz w życiu komplement, że mam fajną pupę :) No i parę innych, że naprawdę schudłam.

No właśnie! Schudłam znów.
Pamiętacie mój plan aby na stabilizacji jeszcze zrzucić jakiś 1-2 kg? 
Udało mi się. Zobaczymy co pokaże waga, ale podejrzewam, że jest znowu zepsuta. 
Zresztą czuję po ukochanych (początkowo docelowych) jeansach, że są luźne. Thigh gap mega. Moja ukochana spódniczka w rozmiarze XS zrobiła się luźna.
Liczy się odbicie w lustrze, nie liczby.
Czyli? Absolutny stop. 


W końcu zaczynam sobie mówić, że jestem piękna. I także w to wierzę.
Cel osiągnięty.

Dziękuję wszystkim za wsparcie, bez którego (wiem bla bla) ale naprawdę by mnie tu nie było. 
Bez Waszych słów, czasem cierpkiej krytyki, ale i ogromu pochwał, których nigdy tyle od nikogo nie otrzymałam) nie osiągnęłabym tego co mam. Prawdopodobnie nie ruszyłabym z miejsca ponownie, nie zatrzymałabym się...

Dzięki Wam i także dzięki sobie samej, w końcu sama się akceptuję i podobam.
Wierzę w to, że jestem atrakcyjna. I samej sobie uświadomiłam, że jednak jak się bardzo chce, to dieta zadziała. A wszystkie dni spędzone latem na płaczu z powodu ocierających się o siebie ud stają się przeszłością.

Samodyscyplina, ciężka praca, wyrzeczenia i siła. A także umiejętność powiedzenia STOP.

Dziękuję.
 

6 komentarzy:

  1. Pomimo nie najlepszego dziś humoru, aż się uśmiechnęłam czytając tego posta. Cieszę się, że jesteś szczęśliwa, gratuluję osiągniętego celu, tego, że podobasz się sobie oraz przede wszystkim tego, że umiesz się zatrzymać. Jesteś niesamowitą osobą.
    Trzymaj się kochanie i ciesz się życiem ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja ukochana Piękności! Chciałabym zobaczyć Cię w takiej wiosennej, radosnej stylizacji, Kruszynko.
    Dobrze masz z tym wolnym, dla mnie jeszcze równo tydzień harówki do Świąt.
    Trzymaj się cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczęście, to najlepsze co można osiągnąć. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Osiągnęłaś cel, jesteś szczęśliwa :) i o to chodzi!!!! Gratuluję !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. no brawo brawo ;) to teraz szybciej wychodź z tej diety, żebyś juz więcej nie chudła. :)
    żeby pupa była taka piękna jak teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem ze dawno mnie tu nie było i przepraszam ale jejku naprawdę wzruszył mnie ten post. Jestem taka szczęśliwa ze Ci się wszystko udało tak jak chciałaś! To cudowne ze siebie akceptujesz i ze wiesz ze jesteś piękna. Komentarze innych tylko to potwierdzają! Gratulacje i trzymam kciuki żebyś tak czula się już zawsze!
    Ps postaram się dziś napisać co u mnie

    Powodzenia i jeszcze raz gratulacje!
    CALUSY
    Fraise 🍓

    OdpowiedzUsuń