.
poniedziałek, 2 marca 2015
#8 "No power. No time."
Bilans dzień 8:
owsianka na mleku z dodatkami
kalafior
kanapki wasa z warzywami
487 / 500 kcal
Zajeb***y pierwszy dzień szkoły.
Dzięki mojemu tygodniowemu przeziębieniu tuż przed feriami nie napisałam 4 sprawdzianów. Przyszłam w ostatnim tygodniu przed feriami gotowa by je napisać, ale moja kochana klasa PRZEŁOŻYŁA je na PO feriach. GRATULACJE, BRAWA, WIWAT! Teraz zapierdzielamy :)
A moja klasowa manageress zachowuje się jakbyśmy zniszczyli jej życie. A to pierwszy dzień po feriach :)
Przepraszam, że nasza klasa to HUMANIŚCI a trafił nam się wychowawca z matmy.
Staram się jak mogę, robię te cholerne zadania i wychodzą o dziwo dobrze! Wyniki są poprawne, obliczenia też. To czemu na sprawdzianie dostaję tak mało pkt? BO NIE MA PRZYKŁADÓW Z KSIĄŻKI?
Przepraszam, ale NIENAWIDZĘ matematyki. Tak wiem, królowa nauk, zawsze przydatna, umiem podstawy, które starczę mi do życia.
Po prostu uważam, że jest nudna i durna. M U S I S Z dojść do JEDNEGO rozwiązania. Jak nie to once again i tak w kółko. Sorry nie bawi mnie to.
Nie wyczytam z obliczeń ciekawostek historycznych, politycznych rozumowań, chemicznych ciekawych reakcji czy pięknych wierszy.
I to nie tak, że nienawidzę matematyki bo mi nie idzie, bo oceny mam całkiem ładne. Tylko po prostu jej NIE ZNOSZĘ. (przykład? z geografii też orłem nie byłam a kocham ten przedmiot).
P.S Wyczuwam brak czasu w tym tygodniu, posty będą krótsze. Dzisiejszy jest długi bo wre we mnie MATEMATYCZNA ZŁOŚĆ.
Buziak!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



a tak dla od miany ja kocham myślenie logiczne, obliczenia i matematykę :) z humanistycznych przedmiotów nigdy sobie nie radziłam, i tak potem jak miałam wybrać studia, to wiedziałam od zawsze że bardzo chciałam ASP ale jak przeczytałam przedmioty, jak np. historia sztuki, historia czegoś tam, to przeraziłam się :P nienawidzę historii.. :) potem jeszcze zastanawiałam się nad jakąś ekologią czy coś, bo w końcu na maturze zdawałam biologię. Lubię biologię i chemie :) no ale w końcu los sprawił że jestem inżynierem informatykiem. Matma zwyciężyła. Wymyśliłam sobie, że skoro kochałam malować to będzie grafika. Choć na dzień dzisiejszy stwierdzam, że kocham gotować ;D myślę o książce kulinarnej ;) i może jakaś szkoła podyplomowa albo dla dorosłych technikum kulinarne ? ;) kto wie :D bo chociaż potrafię czarować, nikt do kuchni nie przyjmie mnie bez papierów :P eh.. wniosek wychodzi taki, że choć ma się tytuł i studia, to i tak nie koniecznie ... poza tym skąd miałam wiedzieć co chcę robić w życiu mając 18/19 lat? Ale się rozpisałam :P sorki :D
OdpowiedzUsuńBuziaczki, życzę powodzenia z Matematykę :)) :***
PS jednak pracowałam jako grafik, a teraz robię graficznie na lewo ;) a na prawo gotuje :) i tak dalej nie wiem co chce w życiu robić.. więc ja chyba nie jestem stworzona do życia w otaczającym mnie społeczeństwie, rytmie, itp.. :P psychika siada jak o tym pomyślę :P ale nie ważne ;P :D
Usuń"Miłości nie ma, jest matematyka"
OdpowiedzUsuńSama mam teraz natłok wszystkiego i wiem jak się czujesz...
Nie przejmuj sie. Ja też nienawidzę matematyki a wybieram sie na mat-fiz do liceum i bede z tym uwiązana przez 3 lata :D
OdpowiedzUsuńDamy radę :)
Matematyka to ciekawy przedmiot. Lubiłam robić zadania, gdy chodziłam na korepetycję z matematyki jeszcze za czasów, gdy przygotowywałam się do matury. Jednak moja nauczycielka w liceum potrafiła równie szybko zrażać mnie do tego przedmiotu. Dużo właśnie też zależy od osoby, która uczy - zależy czy robi to w sposób ciekawy, czy nie.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się.
Przykro czytać że pierwszy dzień po feriach upłynął niezbyt przyjemnie, ale hej, spójrzmy na pozytywy- on już dobiegł końca i jutro zawsze może być lepiej ;) Znam to zamieszanie z pisaniem zaległych sprawdzianów, też leżałam w domu przez tydzień i ostatnie dni przed feriami musiałam wszystko nadrabiać (+sprawdziany 'normalne', niezaległe). Ale dałam radę, więc Ty na pewno też dasz! ;)
OdpowiedzUsuńCóż, ja z kolei bardzo lubię matematykę :D Mam jej 8 h w tygodniu, codziennie po godzinę lub dwie i jest to jedna z moich ulubionych lekcji. Liczenie, liczby i rozwiązywanie zadań mnie trochę uspokajają, relaksują. Jednak może to zasługa nauczyciela- w gimnazjum myślałam właściwie podobnie do Ciebie, dopiero w liceum mi się odmieniło :D
Bilans śliczny jak zawsze, trzymaj się Chudzino ;*
Ja matematykę uwielbiam kiedy ją rozumiem, czyli mniej więcej w połowie zagadnień.
OdpowiedzUsuńŚliczny bilans.
Szkoła jest okropna, ale musimy dać radę.
Chciałabym Ci oddać trochę mojej miłości do matematyki-mogłabym mieć ją codziennie po kilka godzin, chociaż i tak w tygodniu mam 8 (tak, rozszerzenie :D) Ale zgadzam się z Tobą-nie każda osoba marzy o tym, żeby rozwiązywać zadania z parametrami i rysować hiperbole, bo w życiu Ci się to nie przyda (chyba, że będziesz mieć jakis taki dziwny zawód xd)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, żebyś zniosła jakoś szkołę. Z każdym dniem przybliżamy się do wakacji :)
SA
Ja akurat uwielbiam matematykę, więc nie zrozumiem, ale współczuję tego że wszyscy, wszystko przekładają.
OdpowiedzUsuńBilans ładny, więc jestem dumna! <3
Całusy,
Fraise ;*
Ja w sumie z matmy też nie jestem najlepsza wolę biologię i chemię no i hiszpański i angielski, ale jeśli mam wybierać pomiędzy matmą a polskim wybieram matmę. Nie znoszę polskiego, może dlatego, że mam głupią nauczycielkę..
OdpowiedzUsuńW każdym razie bilans piękny,