.

.

sobota, 14 lutego 2015

Dzień 23 SPSD "OH MY GOD!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!"


Dziś walentynki, których nie obchodzę i szczególnie teraz jestem pełna złości i mdłości widząc tulące się pary.

Ale postanowiłam, że będę ten dzień jednak celebrować w inny sposób.

Od dziś samej sobie powiedziałam, że postaram siebie pokochać. Znaleźć zalety i przestać szukać wad. 

I tego życzę każdej z Was C: Byście zaakceptowały to co jest tu i teraz.

A z innych wiadomości, dziś było ważenie.

Przed wejściem na wagę zastanowiłam się nad tym co zobaczę i jak zareaguję. Ale stwierdziłam, że to tylko liczby i wynik nic nie zmieni. Liczy się to co widać.

I wynik pokazał 52! Tak, jestem mega zadowolona. Przez te minione 7 tygodni, schudłam trochę ponad 8 kg. (Przejrzałam karty z ostatniej wizyty u ginekolog i ważyłam wtedy 62 kg - około 2 kg
??bo byłam po obiedzie)

Tak więc jestem usatysfakcjonowana. Popatrzyłam w lustro na bardziej widoczne thigh gap i stwierdziłam, że poprzymierzam spodnie. Raz się żyje :)...


I UWAGA UWAGA! WESZŁAM W MOJE UKOCHANE SPODNIE! TAK, TE KTÓRE BYŁY MOIM CELEM. I to wcale nie było ledwo co dopięcie się, ale weszłam w nie bez problemu :D

To chyba najlepszy przykład tego, że mięśnie ważą (poprzednio w nie weszłam ważąc 47kg?). Jestem bardzo bardzo szczęśliwa. Jeszcze nie minęło całe SPSD, a ja już mniej więcej dopięłam swego.

Nie zamierzam jednak folgować, prowadzę dietę dalej jak zaplanowałam. W górach powinnam jeszcze zrzucić jakieś kilogramy i osiągnąć ostateczny cel, czyli thigh gap widoczny w spodniach :D (nie wiem ile to bd w kilogramach, ale poniżej 50 będzie mega super na pewno - a to już bardzo niedaleko).

Tak więc jestem naprawdę szczęśliwa z rezultatów i wiem, że już droga niedaleka. Po feriach na pewno wrócę do szkoły totalnie odmieniona C: Teraz muszę zaplanować to wszystko tak, by sensownie z tego wyjść i nie spaść do za niskiej wagi.

Gdy tylko pojawi się widoczny thigh gap (w spodniach szczególnie, czyli poniżej 50 kg) będę stabilizować.

Tak więc minęły 52 dni diety (zostało dokładnie 7 dni do końca tej :)) a ja schudłam ponad 8 kg.

Bilans dzień 23 SPSD:
owsianka
truskawki
grecki
mleko
siemię

kalafior

wasa
szynka
pomidor
szczypior

cola zero

max 408 / 600

Dziś pierwszy bilans 600 kcal c: Od razu czuję mniejszą obawę przed wyjazdem w góry i większymi bilansami wiedząc, że już mieszczę się w moje "celowe spodnie".

A na koniec moje kochane kruszynki!!! Ponieważ jutro cały dzień w podróży, nie będę miała jak napisać. Ale na miejscu mam wi-fi więc wszystko nadrobię.

Życzę Wam wspaniałych Walentynek, abyście zaczęły kochać swoje ciało, swoje zalety już teraz, nie za ileś tam kilogramów mniej. I dużo uśmiechu, ciepła i siły w ten piękny słoneczny dzień :*

A ja domykam walizki i jadę odpocząć i się wyciszyć :D Ważymy się w niedzielę rano po powrocie :)) :*

P.S Może będę mogła się pochwalić w końcu zdjęciami efektów, bo wiem że takie gadanie o nich jest mało wiarygodne. Ale chcę mieć widoczną słynną przerwę między udami także w spodniach :3 Jeszcze TYLKO TROSZKĘ! *.*

Buziak od szczęśliwej Em.

11 komentarzy:

  1. Cieszę sie u Ciebie dziś tak pozytywnie, pomimo Walentynek, które mnie również w tym roku bolą bardziej niż kiedykolwiek. Gratuluję wejścia w spodnie. Życzę udanego odpoczynku kochanie <3 Trzymaj się, wszystko będzie dobrze, mówię Ci ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. to dobry pomysł, by w walentynki kochać siebie :) i dla siebie robić "dobrze" :) gratuluje takiego osiągnięcia 8 kg, piękny wynik :* baw się dobrze na feriach..

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi przykro, ale mam powoli dość takiego nastawienia. Przeraża mnie twoje pesymistyczne podejście do każdego aspektu życia. Gdybym robiła to pierwszy raz miałabym powód do zmartwień. Ale uczymy się na swoich błędach. Ja wiem kiedy powiedzieć stop i wiem kiedy przesadzam. Więc proszę choć raz zamiast straszyć po prostu wesprzyj innych. Przykro mi też że nie umiem ci pomóc. Dopóki sama nie zechcesz sobie pomóc faktycznie nikt inny tego nie zrobi. I nie powiedziałam nic w złych intencjach.

      Usuń
    2. Ja również nie miałam intencji Cię obrazić. To co odczytujesz jako pesymizm... to tylko realizm. Mam nadzieję, że udowodnisz mi i innym, że da się z tego wyjść samemu.
      Powodzenia.

      Usuń
  4. WIEDZIAŁAM, że te spodnie już pasują! :D Spisywałaś się na medal przez te ostatnie 7 tygodni, więc nic dziwnego, że cel już osiągnięty ;) No i 8 kg???? To wspaniały wynik, gratuluję! ❤️❤️❤️
    Tylko.. Em? Miałaś wypełniać bilanse, pamiętasz? W spodnie się już mieścisz, a thigh gap to kwestia max miesiąca na spokojnie. Teraz jedziesz w góry, gdzie będzie sporo ruchu, a Ty pisałaś, że będziesz jeść 'max 514 kcal'. Nie uważasz, że to jednak za mało? Martwię się o Ciebie, sama z resztą dobrze wiesz, czym to grozi. Proszę, przemyśl to, nie popełniaj tego samego błędu po raz drugi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to niewiarygodne . Cieszę się Twoim sukcesem ! Super,że jesteś tak mega pozytywnie nastawiona ;* ! Miłego wyjazdu w góry ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie! Gratuluję! :)
    Udanego wyjazdu w góry i ogólnie miłych ferii =]

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję kochana, dobra robota. 8 kg to naprawdę świetny wynik. Z pewnością szybko ujrzysz thigh gapa w twoich spodniach. :-)
    Udanych ferii mała <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku, ale super :D Gratuluję takiego sukcesu! Ostatnio też weszłam w swoje ukochane stare spodnie! Miłego wyjazdu!
    Całuuuusy <3
    Fraise

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana gratulacje, jestem z ciebie dumna. I zabieram się do pracy, jesteś wspaniałą motywacją. :) UDANEGO WYJAZDU.

    OdpowiedzUsuń