.
niedziela, 4 stycznia 2015
Dzień 11 "Secret of my diet?"
Hm, miałam dziś nie pisać bo wróciłam późno do domu, ale niech będzie.
Byłam na spotkaniu z moim Ukochanym. Co śmieszniejsze był obok cały czas, co prawda spodobał mi się przed Wielkanocą, ale wtedy był niedostępny...A teraz się spotykamy. I choć On się niczego pewnie nie domyśla, to bardzo mi na Nim zależy. Jest starszy, inteligentny i niesamowicie przystojny. A przede wszystkim to taki mężczyzna, z którym aż chce się spędzić całe życie.
Jesteśmy umówieni znowu i znowu...może coś mi się w końcu ułoży? :)
Skarbeczki co z waszą motywacją? No hej! Bierzemy się do roboty :)
Chyba wiem co jest moim osobistym sekretem udanej diety. A mianowicie to, że zapisuję codziennie każdy bilans z wyprzedzeniem. To zajmuje mniej niż 5 minut! Co prawda jem ciągle to samo i znam kaloryczność tych produktów na mur beton...Ale co za problem skorzystać z http://www.ilewazy.pl/ ?
Mam stałe pory posiłków, gdy jestem bardzo głodna nie rzucam się na byle co, nie męczę się z podliczaniem kalorii, nie pocę się ze strachu gdy mam sprawdzić czy zmieściłam się w bilansie :) Tyle plusów!
Bilans dzień 11 SGD:
owsianka
śliwki
siemię lniane
mleko
2* wasa
2*polędwica
2*plaster pomidora
321/500
Nie zjadłam dziś obiadu, nie było czasu. Na spotkaniu wypiłam herbatę :) Poćwiczone, zaliczone, zrobione.
I wiecie co najbardziej motywuje? Postępy! I to właśnie lubię. Nie wiedziałam, że tak szybko je zacznę zauważać. Szybciej niż poprzednio na SGD! :o (może dlatego, że moje bilanse są ciągle niższe niż poprzednio i dlatego że mam mniej do zrzucenia). Ale znacznie łatwiej mi się pracuje nad ciałem, gdy widzę efekty. Zeszło mi z buzi, łydek, ramion i brzucha. Uda ruszcie się! ---> choć i tak jest znacznie lepiej.
(On akceptuje mnie taką jaką jestem i to chyba najsilniejszy! komplement jaki słyszałam. Ale to ja muszę siebie akceptować C: Ale już jest naprawdę lepiej).
Nie poddajemy się, działamy!!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


W takim razie szczęścia, oby wszystko się dobrze ułożyło :*
OdpowiedzUsuńRacja, planowanie jest niezwykle przydatne, robię to zwłaszcza gdy mam niższy limit :) Pozwala mieć kontrolę nad kaloriami- nawet jak coś ulegnie zmianie to wiemy mniej więcej na ile jeszcze możemy sobie pozwolić. Pamiętam, że kiedyś uważałam, że 'limity kalorii nie są dla mnie', bo np zjadałam zbyt dużo na śniadania i potem zostawało mi ze 100 na obiad i kolację, dlatego rezygnowałam ;d
Trzymaj się ;*
Uwielbiam Cię!!!! <3 Za wpisy tutaj i komentarze u mnie. :) Zawsze robi mi się tak miło gdy je czytam :3
OdpowiedzUsuńJa też wolę planować posiłki. Takie spontaniczne zawsze niszczą mi bilanse. Nie mam wtedy kontroli nad ilością.
Napisałaś u mnie o malejących od diety piersiach. Ja tam się cieszę, jak mi maleją, może jestem nietypowa. xd Dążę do płaskości z przodu. ^^
Dobrze, że dziś ćwiczyłaś. ;) Jeszcze szybciej zauważysz postępy! :D
Dokładnie tak; NIE PODDAJEMY SIĘ!
Też codziennie o Tobie myślę, kochana. <3 Trzymam kciuki i do jutra.^^
Świetny bilans <3 Musisz koniecznie napisać ja się spotkasz z tym chłopakiem :D Dobrze, że widzisz postępy oby tylko ta dalej ! :3 Życzę ci powodzenia <3
OdpowiedzUsuńTrzymam za Was kciuki. Na pewno Wam się ułoży :D
OdpowiedzUsuńŚliczny bilans. Mi również zawsze najgorzej idzie z udami... Udręka ;/
Powodzenia w następnych dniach, kochana! Trzymaj się ;*
Na pewno skorzystam z twojej rady, też będę planować. :)
OdpowiedzUsuńKochana, pomyśl jak cudnie będziesz wyglądać, gdy skończysz SGD. ^^ Te postępy przy tym to zaledwie mała część.
Powodzenia, nie wypadnij z rytmu. <3
Świetnie sobie radzisz Kochana, jestem pod wrażeniem <3
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za Ciebie cały czas jak skończysz SGD to musisz się koniecznie pochwalić rezultatami z całej diety.
Powodzenia ! *.*
Super bilans i bardzo dobrze Ci idzie.
OdpowiedzUsuńGratuluje wytrwałości i energii.
Tak trzymaj powodzenia