http://instagram.com/pamela_rf ----> kocham, uwielbiam <3
Zacznę od tego, jak dumna z siebie jestem, że przeczytałam dziś całe "Dziady cz.III" :))))) Jeszcze mi został francuski, ale to na spokojnie.
Dziś 13 dzień, jutro mijają dwa tygodnie. Czy ja wierzę w pecha? Nie. Ale pech mnie spotkał.
Robiłam sobie śniadanie i zauważyłam jak tata zrobił sobie kawę...Zanim ją powąchałam wzięłam łyk...była z cukrem -.- Ale to był maleńki łyczek, niestety było za późno by tę czynność cofnąć...
Policzę ten łyk kawy (czarna z cukrem) jako 5 kcal. Za karę odejmę jeden plaster szynki z kolacji. I na pewno nie przekroczę bilansu...
Bilans dzień 13 SGD:
owsianka
serek grani
siemię lnianie
truskawki <3
mleko
kalafior
2*wasa
plaster szynki
2*plasterek pomidora
szczypiorek
430 / 650
Oh rany...Jutro powrót do nauki. Z jednej strony żałuję, bo minęło szybko i przez tłum panujący w moim domu chyba nie zdążyłam wypocząć tak jakbym chciała...Ale zrobię to w ferie! Te cztery tygodnie dni roboczych (nie liczę weekendów) miną jak całe pierwsze półrocze. Teraz muszę się spiąć i dać z siebie wszystko.
Bo z drugiej strony całkiem lubię chodzić do szkoły...Zanudziłabym się na śmierć! Lubię pracować, mieć stawiane wyzwania, zawsze jestem aktywna. Po prostu mnie to fascynuje. A co śmieszniejsze będąc na humanie, mam lepsze oceny z fizyki i chemii (chyba grozi mi 4/5?) niż z historii. Ale to się kiedyś zmieni :))
Odp na pytanie w zeszłym poście...Jakie biorę suplementy, no to tak:
-Cidrex na odchudzanie
-spirulinę w kapsułkach (mega dawka białka)
-żelazo (na wzmocnienie, bo mam spory niedobór)
-codziennie piję jedno wapno
Lecę do Was kruszynki! Niech ten rok będzie pełen siły do spełniania marzeń :)
P.S Jutro znów bilans powyżej 400 kcal, przypominam w dni 650 i 700 kcal jem serek grani by uzupełnić białko.
Za to nie było dziś żadnej gumy do żucia! Tylko dużo wody i herbat :)

Oj przesadzasz, żeby przekroczyć limit brakowałoby Ci jeszcze 220 kcal, czyli nie ma szans z tym plastrem szynki czy bez ;)
OdpowiedzUsuńNie mniej jednak bilans jak zawsze idealny, inspirujesz ;*
Nie ma sprawy, już odpisuję :)
UsuńNo więc stwierdziłam, że Cheat Day będę stosować tylko i wyłącznie na jakieś okazje, tj. nie ma tu żadnej regularności, jednak ustaliłam sobie że max to raz w miesiącu (ewentualnie 2 jeśli będzie trzeba, ale nie sądzę..). Chodzi głównie o to, że na jakiejś imprezie nie wzbudzać podejrzeń i jeść to co podadzą, oczywiście w takich ilościach na ile będę się czuć ok (czyli nieobżarta). Chcę stosować to tylko w razie konieczności i kiedy wiem, że będę wśród ludzi którzy także będą coś jeść. Prosta zasada: nie ma okazji = nie ma cheat day.
Wtedy naturalnie nie liczę kalorii i po prostu jakby tego dnia dieta nie obejmuje. Poza tym- jak wiadomo, takie przyjęcie czy jakkolwiek wolisz to nazywać nie trwa cały dzień, więc poza nim jem normalnie tak, jak zjadłabym w inny dzień diety. Mam nadzieję, że to co napisałam ma sens :D
Co do '30 Day Yoga Challenge': jest to seria trzydziestu filmików które możesz znaleźć na youtube pod tą właśnie nazwą. Wyzwanie polega po prostu na tym że ćwiczysz codziennie każdy z 20-minutowych filmików po kolei (day 1, day 2 itd) :)
P.S. Z Twoimi bilansami schudłaś pewnie 2x więcej niż ja, jak nie więcej :D
Piękny bilans.
OdpowiedzUsuńNiestety rzeczywistość szkolna wraca :(
Damy radę musimy.
Powodzenia jutro
Trzymaj się :)
Ja też, mimo że jestem w sumie umysł humanistyczny, nie lubię historii, więc wiem, co czujesz!!!
OdpowiedzUsuńKochana, po prostu brać z Ciebie przykład - taka dokładność, żeby policzyć nawet łyk kawy!! Naprawdę, jesteś dla mnie wzorem ;*
Bilans, jak z resztą codziennie, cudowny!
Trzymaj się ;*
Świetny bilans :)
OdpowiedzUsuńJa jestem na rozszerzonej matmie i mam spokojnie 5, ale z polskiego mimo tego ze mamy duzo materialu tez mam 5. Wszechstronność haha :D Dzięki za podesłanie www.ilewazy.pl -tez z tego korzystam, ale mimo tego zawsze mam jakiś taki lęk, że zjadłam więcej niż policzyłam :/
Trzymaj się :**
SA
Ach, no to teraz Cię kojarzę :-) Dobrze, że napisałaś te brednie, bo myślałam, że się nie znamy za bardzo.
OdpowiedzUsuńNa pierwszy akapit odpisałam Ci w notce następnej w sumie, więc nie będę się powtarzać.
Miałam własnie przestać ściągać wymiary co tydzień, ale jednak lubię to robić, bo mnie to motywuje. Gdybym miała czekać miesiąc na nagrodę, to szybko pojawiałyby się myśli "oj, wymiary za 2 tyg, zjedz chipsa, nikt nie zauważy" ;-)
Ooo, spirulina! Super sprawa. Sama piję, bo mam w wersji proszku ^^ To dobrze, że uzupełniasz powstające braki, bo bez suplementów byłoby średnio.
I zapomniałam dodać najważniejszego.
UsuńA i owszem, paranoja!
To zabrzmi złośliwie. Tak to już paranoja :P Plaster szynki Cię nie zabije a zwłaszcza, że jeszcze daleko Ci do granicy bilansu
OdpowiedzUsuńHah. W tym roku będę składać papiery do liceum, ale raczej wybiorę bio-chema :) human nie dla mnie.
Trzymaj się =]