.

.

sobota, 10 stycznia 2015

Dzień 17 "No title"



Też macie czasem wrażenie, że właśnie teraz, właśnie w dobie internetu się od siebie oddalamy? Ja nie chciałam mieć fb srebleble bleah. Musiałam go założyć, bo tam powstały jakieś ważne grupy i wszelkie komunikaty, duperele.

I zdaje mi się, że przez to cholerstwo rzadziej się z niektórymi osobami spotykam, pisze sms-y, rozmawiam...już nie mówię o pisaniu kartek świątecznych, własnoręcznych życzeń czy listów... to są kurna najlepsze pamiątki!

Ale nie ważne...

Bilans dzień 17 SGD:

owsianka
truskawki
siemię lniane
mleko

2*wasa
2*polędwica
2*pomidor
szczypiorek

261 / 400 

Nie miałam znów czasu zjeść obiadu. Mam mnóstwo roboty. I jeszcze więcej.

Walczę o nogi, jest coraz lepiej. Jest mini mini przerwa, to zawsze postęp!

A co po sgd nie mam pojęcia, zobaczymy jak efekty.

Trzymajcie się!

5 komentarzy:

  1. Bilans rewelacyjny^^
    Jak dla mnie, przez internet rzeczywiście spędzamy ze sobą mniej czasu, ale za to możemy komunikować się praktycznie w każdej chwili c;
    Gratuluję postępów w pracy nad nogami!
    Trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym być tak opalona ^^ Ale prędzej dostanę raka skóry :D
    Też dlatego założyłam facebook'a, ale nie wydaje mi się, by sprawiał, że rzadziej się widzę z innymi. U mnie nie wpłynęło to na częstotliwość spotkań.
    Kolejny niski bilans. Może dobijaj chociaż do limitu?
    Trzymaj się :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny bilans.
    Bardzo dobrze Ci idzie :)
    Trzymaj się. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. tak mało jesz że niedlugo osiagniesz sukces :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny bilans Kochana <3 ale to u Ciebie żadna nowość.
    Też mam wrażenie, że fb i inne takie zaburza relacje i już nie jest jak dawniej..
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń