.

.

wtorek, 13 stycznia 2015

Dzień 20 "Really short note."



Bardzo krótko, wróciłam po 21 i padam z nóg. Dziś wolne od ćwiczeń, nie mam siły. Za to przeżyłam 3 godzinny maraton po sklepach i sądzę, że się to wszystko wyrówna.

Kocham nieplanowane zakupy. Mam same perełki :))

P.S 10 DNI DO KOŃCA! Bardzo się denerwuję! Ale wiem, że potem przejdę na SPD lub jeszcze raz SGD. Nie zważę się, zmieniłam zdanie. Zważę się, gdy wejdę w moje spodnie rozmiaru 34/36.

Ale najważniejsze, że efekty widać, słychać i czuć. Sądzę, że już po 14 dniach metabolizm się zaczął rozkręcać i będzie tylko lepiej.

Bilans dzień 20 SGD:

owsianka
serek grani
truskawki
siemię lniane
mleko

2*wasa
2*polędwica
2*pomidor
szczypiorek

381 / 650

Udaje mi się nie zjadać więcej niż wyznaczoną liczbę gum. Nie kupuję coli light. I co najważniejsze - gdy ktoś obok je, gdy przeglądam zdjęcia jedzenia nie rusza mnie to :)) To się nazywa samozaparcie!

Proszę powiedzcie w komentarzach co powinnam zrobić po SGD? Poprzednio (jak widać na starym blogu) przeszłam na SPD i nie trzymałam się wyznaczonych bilansów. Były właściwie takie same jak teraz. 

SPD i wypełnianie bilansów? Czy nie dociąganie do górnej granicy?

Liczę na wasze szczere odpowiedzi. Naprawdę!

8 komentarzy:

  1. Wg mnie powinnaś nieco zwiększyć kalorie, żeby potem uniknąć zbyt dużego spadku kilogramów na przedłużającej się stabilizacji ;) W końcu te diety z ustalonymi limitami kalorii są właśnie po to, by ich przestrzegać- bo skoro i tak nadal będziesz jeść te 200 kcal to jaki w tym sens? ;) Wykończysz się na takich zbyt długich prawie-głodówkach. Moim zdaniem miesiąc zdecydowanie wystarcza- zmniejszyłaś żołądek, schudłaś, ubrania są luźne. Można to uznać jako taką 'fazę uderzeniową', jak w Dukanie :D Teraz lepiej nieco zwiększ bilanse, np. na początek tak by chociaż nie schodzić poniżej 300? Cóż, sama zdecydujesz, co będzie dla Ciebie bardziej odpowiednie.
    P.S. Podziwiam, ja nie wytrzymałabym, gdybym przeszła całe SGD pierwsze co bym zrobiła to poleciała do wagi :D Hm, może jeszcze to przemyśl- w końcu jak inaczej mogłabyś się dowiedzieć, czy spadło tyle co poprzednim razem?
    Trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie musisz jeść odrobinę więcej, by uniknąć efektu jojo. Zwłaszcza jak tyle ćwiczysz. Zwiększyłabym ilość kalorii do przynajmniej 700, a efekty nadal byłyby widoczne i udałoby się je utrzymać, bo jedząc tak jak teraz, waga wróci od razu jak tylko skończysz dietę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wróci. Już raz to przeszłam i wyszłam z tego cało.

      Usuń
    2. Wgl co to za twierdzenie że jak skończę dietę to niby zacznę jeść jak dawniej? Przeciez to dlugi i wanzy proces

      Usuń
  3. Najlepiej byłoby, żebyś zaczęła zwiększać bilanse o powiedzmy 50-100 kcal tygodniowo. Masz wtedy raczej gwarantowane, że nie bedziesz miała efektu jojo, a moze jeszcze nawet schudniesz. Powoli organizm bedzie przyzwyczajał sie do większej ilości kcal i nie zacznie 'na wszelki wypadek' wszystkiego magazynować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtarzam nie miałam poprzednio żadnego jojo więc dziękuję za radę.

      Usuń
  4. Dziewczyny mają rację powinnaś trochę chociaż zwiększyć kalorie.
    Proszę zważ się <3 Pliski <3 Ja tu czekam, aż się pochwalisz rezultatem a Ty robisz mi coś takiego... ehh
    Buziaki *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana, jeśli tak dobrze idzie Ci z SGD, to SPD będzie dla Ciebie pikuś! c;
    Jeśli jednak czujesz, że po SGD chcesz trochę odpocząć, sama możesz wyznaczyć sobie limit kalorii (np. 500), którego będziesz przestrzegać codziennie!
    Trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń