.

.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Dzień 4 SPSD "Changes, changes..."



1. Przepraszam za mój kiepski nastrój ostatnio...Nie jestem taka. Nie wkręcam się w anę, to po prostu jedyna rzecz, która mi się w 101% udaje.

2.Ostatnio ciężki okres. Nadszedł czas podsumowań mojego prawie 18 letniego życia i potrzeba mi zmian. Niektórych rzeczy nie zmienię na razie i to mnie martwi, ale generalnie duszę się w miejscu i z ludźmi z którymi jestem. M.in stąd mój smutek.

Poza tym mówiłam przyjaciel w szpitalu, przyjaciółka w ciężkim stanie, wujek w szpitalu, niepowodzenie miłosne (to chyba znoszę najgorzej).

3.Ale miałyście rację, w tym, że popadłam w doła. Zauważyłam to i poprawiam się od dziś, od teraz. Jak mówię tak robię.

Odganiam ponure myśli i widzę świat w pozytywnym świetle, jestem zawsze sobą, robię swoje jak najlepiej i realizuję swoje cele i plany (nie tylko dot. diety) i nic mi w tym nie przeszkodzi.

Niestety taka jestem, różnie się od innych, jestem, bardziej (głupio to zabrzmi) dojrzała i poważniej patrzę na życie. No i nie chleję, to już wgl jestem wyrzutkiem...

I właśnie w takie dni, gdy to wszystko wraz z nauką na mnie spada, marudzę na dietę i na to jak wyglądam.

Obiecuję, że od tej pory, będzie tu pozytywniej.

Bilans dzień 4 SPSD:

owsianka
mleko
truskawki
siemię lniane

kalafior

2*wasa
2*polędwica
2*pomidor

315 / 400

I miałyście rację co do bilansów. Zdecydowałam, że w szczególności, że one nadal niższe niż 2 lata temu na SPD (tak, wszystko sprawdzam) mogę sobie pozwolić na więcej gdy źle się czuję. Dlatego serek grani pojawiać się będzie 3* w tygodniu, na razie tyle ze zmian.

Dziękuję, że mnie wspieracie naprawdę, nic nie daje takiego kopa.

Obiecuję, daję sobie miesiąc, jeśli nie schudnę do pożądanego rozmiaru, zacznę kolejną dietę (nie wiem jeszcze jaką) i będę wypełniać bilanse na maxa. 

I tak na pewno efekty będą takie, że nie będę musiała już dużo schudnąć do osiągnięcia celu i nie będę chciała chudnąć tak szybko jak teraz.

Jeśli schudnę do tych spodni :D będę wypełniać bilanse już od tego momentu, przejdę od razu po SPSD na stabilizację (by znów nie spaść do 43...) i będę zwiększać kalorie szybciej.

Tyle z postanowień, już raz przez to przeszłam i udało się :)

Trzymajcie się kruszynki! (efektów coraz więcejjjjj <3)

5 komentarzy:

  1. Rany, jak to milo wiedzieć, że nie jest się jedyną abstynentką w dzisiejszym świecie *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. po 1. przykro mi z powodu bliskich ci osób, ale dieta to nie jest rozwiązanie na smutki.
    po 2. cyt "Niestety taka jestem, różnie się od innych, jestem, bardziej (głupio to zabrzmi) dojrzała i poważniej patrzę na życie. No i nie chleję, to już wgl jestem wyrzutkiem...' i jeśli z tego powodu że nie chlejesz jesteś nie akceptowana w towarzystwie - zmień towarzystwo! to nie Ty jesteś inna, tylko oni są dziecinni..
    po 3. nie obiecuj, nie rób pozytywnego nastroju na siłę, bądź tutaj sobą, bądź sobą.
    po 4. powinnaś inne zmiany też w prowadzić, jakiś spontaniczny jeden dzień w tygodniu w menu ;) bo wiesz taka perfekcja i rutyna źle wróży na przyszłość..
    po 5 "i będę wypełniać bilanse na maxa." nie wierze w to już jakoś. nie po wczorajszej notce.
    więc jestem ciekawa czy tak będzie.
    po 6 3 maj się! i więcej dobrego humoru :) zawsze po burzy jest słońce :) buziaczki. powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. nie powiedziałam że dieta to moje rozwiązanie na smutki
      2. taka jest praktycznie moja cała klasa, o to mi chodziło. gdybym miała (a miałam) takich przyjaciół, natychmiast bym to zmieniła
      3. jestem sobą, nigdy nie piszę nic na siłę.
      4. mi się z perfekcją udało i jakoś żyję dalej.
      5. dzięki za wiarę :) poprzedni blog jest najlepszym przykładem tego, że jak chcę to potrafię, nawet 1000 kcal i w górę jeść

      Usuń
    2. no to bardzo dobrze :) a co do klasy? to wiesz.. ja tam zawsze miałam swoich znajomych, nigdy nie kolegowałam się ze znajomymi z klasy, bo zawsze oni wydawali mi się "dziecinni" :) i znajdowałam sobie inne koleżanki i jakoś mi się udało ;) lepiej mieć jedną fajną koleżankę niż tłumy :P więc życzę ogólnie powodzenia :***

      Usuń
  3. Każda z nas zalicza czasem doła, to się zdarza każdemu. Cieszę się, że masz już lepszy nastrój :) Tak trzymaj!
    Bilans jak zwykle perfekcyjny, gratuluję kolejnych efektów!!
    Trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń