Moją inspiracją do działania jest Anna. A właściwie Twoje słowa z dnia, gdy ściągnęłyśmy się myślami.
"Nie będę zapeszać, więc zrezygnuję ze stawiania sobie spadku na wadze z określoną 'datą ważności'. To nie wyścig."
1. W górach i tak bd musiała wypełniać bilanse, a może nawet jeść trochę więcej niż 600 kcal, bo nie chcę sobie zrobić krzywdy.
2.Już jest widoczna ogromna różnica w porównaniu do tego, co było zanim zaczęłam. Teraz czekam tylko na nogi.
3.Do osiągnięcia celu (spodnie c:) zostało mi nie tak dużo, nie chcę schudnąć więcej, tylko tak by mieć widoczny thigh gap.
4.Nigdzie mi się nie spieszy. Mogę teraz zwolnić i pozwolić by proces trwał dłużej a za to łatwiej będzie mi robić stabilizację.
5.Naprawdę są ogromne postępy widoczne na całym ciele. Poza tym muszę jeść tak, aby się dobrze czuć (a ostatnio coś jest słabiej). No i bilanse są po to by je wypełniać a ja ciągle jestem poniżej.
Bilans dzień 9 SPSD:
owsianka
mleko
truskawki
siemię lniane
kalafior
2*wasa
2*szynka
2*pomidor
szczypiorek
mała pepsi max (od mamy <3)
335 / 450
PLAN:
-kontynuuję to co teraz, dopóki nie wcisnę się w spodnie
(do wyjazdu w góry)
-3* w tyg serek grani lub grecki do owsianki
-ćwiczenia 6*w tygodniu
(po osiągnięciu celu)
-ważenie
-stopniowe zwiększanie kcal
Do ferii zostały mi dokładnie 2 tygodnie, w tym czasie wiele się może zmienić. A jestem dumna już z tego co mam. Tak JESTEM DUMNA (wow! :D). Więc mogę zwolnić, by nie zrobić sobie krzywdy.
Jeśli nie osiągnę do końca lutego (czyli po powrocie z gór) swojego celu, zrobię SPD lub SGD wypełniając na max bilanse (bo wtedy naprawdę do celu zostanie mi niewiele), lub jak się uda przejdę na stabilizację i bd to najprawdopodobniej AIT od końca.
Przecież mam czas do wakacji C:
Miłego kochane! Dzięki za porady ;**



Ja też jestem z Ciebie dumna. ;*
OdpowiedzUsuńDo wakacji jeszcze sporo czasu, śpiesz się powoli... :D
Kochana jak zawsze super bilans.
OdpowiedzUsuńMasz/mamy jeszcze 5 miesięcy na osiagniescie naszych celów.
Cieszę się, że jesteś zadowolona z tego co już osiągnełaś i że widzisz efekty.
Masz całkowitę racją z tym małym zwolnieniem najważniejsze w końcu jest zdrowie.
Trzymaj się :)
Aż nie wiem co napisać, to aż surrealistyczne- dla mnie największą inspiracją byłaś właśnie Ty i Twój blog, w życiu nawet na chwilę nie pomyślałam, że to może działać w drugą stronę ;)
OdpowiedzUsuńPlan idealny i na pewno pomoże osiągnąć to, do czego dążysz. Podejrzewam, że w górach będziesz mnóstwo spalać, więc po prostu licz kalorie i jedz tyle, by nie czuć się słabo- nawet gdyby to oznaczało liczby jak 700 czy 800, zdrowie najważniejsze ;)
Trzymaj się <3
"liczby jak 700-800"- a u mnie właśnie takie bilanse są najniższe. xd
Usuńno jutro nie ma końca świata, i spokojnie zdążymy ze wszystkim schudnąć :) nie ma co się śpieszyć, mądre słowa tak tak :)
OdpowiedzUsuńW stu procentach zgadzam się z cytatem Anny. W końcu nie sztuką jest, aby schudnąć w trzy tygodnie, i w dwa ponownie przytyć. W końcu się nie pali, prawda? :D
OdpowiedzUsuńŚliczny bilans, zresztą jak zwykle <3 Idzie Ci świetnie, co tu dużo gadać? ;p
Trzymaj się ;*
Kochana, mogłabyś mi podać swój adres mailowy? Tu lub na moim blogu, jak wolisz. Chciałabym Ci odpowiedzieć prywatnie na komentarz, jeśli nie masz nic przeciwko ;*
OdpowiedzUsuńCieszę się, że jesteś z siebie dumna. Czekałam, aż to wreszcie wykrztusisz z siebie. Również jestem z Ciebie dumna <3
OdpowiedzUsuńMasz dużo czasu, więc wykorzystaj go " z głową na karku" a będziesz się mogła pochwalić później naprawdę przepiękną figurą <3